Spis treści
Tragiczny finał poszukiwań. Ciało pilota odnalezione w górach
Małopolscy policjanci potwierdzili, że zwłoki znalezione w czwartek, 4 czerwca, obok rozbitego śmigłowca Robinson na zboczu góry Lubogoszcz koło Limanowej należą do 30-letniego pilota maszyny. Na miejscu tragedii pracują śledczy, prokurator oraz eksperci z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, którzy mają ustalić dokładne okoliczności katastrofy.
Jak przekazała policja, rejon katastrofy został zabezpieczony i wyłączony z dostępu dla osób postronnych. Na miejscu czynności prowadzi specjalna grupa dochodzeniowo-śledcza z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. W działaniach uczestniczą również specjaliści badający wypadki lotnicze, których zadaniem jest odtworzenie przebiegu zdarzenia i wskazanie jego przyczyn.
Nocne zaginięcie z radarów. Trudna akcja w Beskidzie Wyspowym
Poszukiwania śmigłowca Robinson R44 Raven II rozpoczęły się około godziny 2 w nocy. Akcję uruchomiono po tym, jak Polska Agencja Żeglugi Powietrznej poinformowała o utracie łączności z pilotem. Służby skupiły się przede wszystkim na okolicach Kasiny Wielkiej i Kasiny Małej w powiecie limanowskim, gdzie po raz ostatni odnotowano sygnał z maszyny.
Tuż przed godziną 8 ratownicy odnaleźli szczątki śmigłowca oraz ciało pilota na zboczu góry Lubogoszcz w Beskidzie Wyspowym. W akcję zaangażowano policjantów, strażaków zawodowych i ochotników, ratowników GOPR oraz wyspecjalizowane grupy poszukiwawcze. Działania były utrudnione ze względu na trudny teren oraz gęstą mgłę.
Tajemniczy lot nad ranem. Helikopter miał wracać z zagranicy
Według nieoficjalnych ustaleń śmigłowiec realizował prywatny lot związany z podróżą na Węgry i był w drodze powrotnej do Polski. Informacje z systemów monitorujących ruch lotniczy wskazują, że maszyna była widoczna w systemie ADS-B na wysokości około 850–1000 metrów nad ziemią. W pewnym momencie sygnał urwał się nagle, co doprowadziło do rozpoczęcia szeroko zakroj