Kleszcze w Małopolsce to coraz większy problem. Statystyki zachorowań na boreliozę rosną
Aby spotkać kleszcza, wcale nie trzeba już jechać do lasu. Obecnie te pasożyty są wszędzie tam, gdzie spędzamy czas na zewnątrz: w miejskich parkach, przydomowych ogródkach, na działkach czy nad brzegami rzek. Naukowcy z Nowego Sącza zbadali wybrane miejsca w mieście i wyniki są niepokojące. W niektórych lokalizacjach na jednym metrze kwadratowym można znaleźć od 30 do 40 kleszczy. To bardzo dużo jak na teren zabudowany, gdzie codziennie spacerują ludzie z dziećmi i psami.
Pierwsze lokalizacje Nowego Sącza wybrane, między innymi właśnie okolice Miasteczka Galicyjskiego, Lasku Falkowskiego, Parku Strzeleckiego zostały już przebadane pod kątem liczebności kleszczy i właśnie te wybrane lokalizacje za pomocą takiej metody flagowania były sprawdzane właśnie pod kątem liczebności. Tak więc mogę powiedzieć, że takie największe zagęszczenie tych kleszczy to jest jakieś 30 kleszczy na metr kwadratowy, więc to jest jak na środowisko miejskie bardzo wysoko – powiedziała dr Monika Majoch z Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Sączu.
Sytuacja w regionie pogarsza się z roku na rok. Z danych krakowskiego oddziału NFZ wynika, że liczba osób zgłaszających się do lekarzy z chorobami odkleszczowymi stale rośnie. W 2025 roku boreliozę zdiagnozowano u niemal 20 tysięcy mieszkańców Małopolski, co oznacza wzrost o 3 tysiące przypadków w porównaniu do 2020 roku. Eksperci zaznaczają, że okres największej aktywności tych pasożytów trwa od wczesnej wiosny aż do jesieni, więc właśnie teraz jesteśmy najbardziej narażeni.
Borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu. Na którą z tych chorób można się zaszczepić?
Kleszcze przenoszą różne choroby, z których najczęstszą jest borelioza. To choroba bakteryjna, na którą niestety nie ma jeszcze ogólnodostępnej szczepionki. Znacznie groźniejsze dla zdrowia jest jednak kleszczowe zapalenie mózgu. Choć występuje rzadziej, to liczba zachorowań w Małopolsce wzrosła prawie trzykrotnie w ciągu ostatnich kilku lat. W 2020 roku leczyło się na nie 36 osób, a w ubiegłym roku ta liczba wzrosła już do niemal 100 pacjentów.
Kleszczowe zapalenie mózgu występuje rzadziej, ale jest też chorobą znacznie groźniejszą. I tutaj ta dynamika wzrostu jest już niemal trzykrotna, bo w 2020 roku z powodu kleszczowego zapalenia mózgu leczyło się 36 pacjentów, w ubiegłym roku to było już niemal 100 pacjentów – mówiła Iwona Krzywda z Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Krakowie.
W przypadku kleszczowego zapalenia mózgu istnieje skuteczna profilaktyka w postaci szczepień. Są one zalecane i płatne, ale samo wykonanie zastrzyku i kwalifikacja u lekarza są darmowe. Dorośli mogą zaszczepić się nie tylko w przychodniach, ale także w wybranych aptekach. Dane pokazują, że zainteresowanie tą formą ochrony rośnie – w ciągu ostatniego półrocza w samych aptekach z tej możliwości skorzystało ponad 500 osób.
Polecany artykuł:
Jak prawidłowo usunąć kleszcza i kiedy iść do lekarza? Ekspert ostrzega przed błędami
Jeśli znajdziemy kleszcza na swoim ciele, najważniejsza jest szybkość działania. Im krócej pasażer na gapę tkwi w naszej skórze, tym mniejsza szansa na zakażenie. W aptece warto kupić specjalny zestaw do wyciągania kleszczy. Lekarze ostrzegają jednak przed powszechnym błędem: nie należy zawozić usuniętego kleszcza do laboratorium na badania. To, że kleszcz ma w sobie bakterie, nie oznacza automatycznie, że my zachorujemy. Z kolei ujemny wynik testu u kleszcza może uśpić naszą czujność, gdy faktycznie pojawią się objawy u człowieka.
Jeśli rzeczywiście ktoś usunie sobie ze skóry kleszcza, nie nosić go do laboratorium celem oceny, czy on jest zarażony, czy nie. Bo może być kleszcz zarażony i niezarażony. [...] Jeśli u kleszcza stwierdzimy, że on jest zarażony, to mamy psychiczną boreliozę. Nie znaczy to, że ten człowiek będzie chorował na boreliozę, ale rzeczywiście on ma już defekt psychiczny, jeśli chodzi o tę chorobę – wyjaśnił lekarz Stanisław Malinowski.
Kolejną ważną rzeczą jest obserwacja miejsca po ukąszeniu. Nie każde zaczerwienienie to od razu borelioza, bo często jest to po prostu reakcja alergiczna na ugryzienie. Kluczowy jest tak zwany rumień wędrujący. Nie "biega" on po całym ciele, ale powoli się powiększa, tworząc charakterystyczny pierścień. Jeśli plama robi się coraz większa, należy skonsultować się z lekarzem rodzinnym. Pamiętajmy też, że z wbitym kleszczem nie idziemy na SOR (Szpitalny Oddział Ratunkowy). Jeśli sami nie potrafimy go usunąć, pomocy udzieli nam przychodnia lub punkt nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.
Najistotniejszy w boreliozie jest rumień wędrujący, czyli taki, który poszerza się i w związku z tym to jest najistotniejszy czynnik, ponieważ rzeczywiście bardzo często uważamy, że już jesteśmy zarażeni. I najlepiej, jeśli ktoś coś takiego ma, otoczyć sobie, narysować na skórze długopisem jakąś otoczkę i zobaczyć, czy ona się powiększa, obwód tego rumienia, czy nie – dodał Stanisław Malinowski.
Aby uniknąć problemów, warto pamiętać o ochronie przed każdym wyjściem z domu. Najskuteczniejszą metodą są długie spodnie, pełne buty i wysokie skarpetki, które utrudniają pasożytom dostęp do skóry. Dobrym pomysłem jest też stosowanie preparatów odstraszających kleszcze. Po każdym powrocie ze spaceru należy dokładnie obejrzeć całe ciało, zwracając szczególną uwagę na zgięcia łokci, kolan, pachy oraz skórę za uszami.