Kobieta błagała o pomoc, bo była głodna. Zakupy zrobili jej strażnicy

2026-06-30 8:20

- Jestem głodna, czy może ktoś mi pomóc? - z taką prośbą zadzwoniła do krakowskiej straży miejskiej starsza kobieta. Seniorka wyjaśniła, że mieszka samotnie i ze względów zdrowotnych nie jest w stanie opuścić mieszkania. Na co dzień pomagał jej syn, który jednak wyjechał i dopiero nazajutrz miał wrócić do Krakowa. Zakupy zrobili jej strażnicy miejscy.

Skrzyżowane dłonie starszej kobiety w swetrze i spódnicy w kratę, symbolizujące bezradność i oczekiwanie na pomoc. Historia głodnej seniorki, której pomogli strażnicy miejscy, dostępna jest na naszym portalu.
Autor: Pixabay.com
  • Strażnicy miejscy z Krakowa pomogli starszej kobiecie, która była głodna i osłabiona.
  • Kobieta zgłosiła, że jej syn, który zwykle się nią opiekuje, wyjechał, a ona sama nie mogła wyjść po jedzenie.
  • Funkcjonariusze zrobili jej zakupy spożywcze.

Uwięziona w mieszkaniu seniorka błagała o pomoc. Była głodna

Dramat samotnej seniorki z Krakowa, uwięzionej w swoim mieszkaniu bez dostępu do jedzenia, rozegrał się w samym sercu miasta. Kobieta zadzwoniła na straż miejską, bo była głodna, a stan zdrowia nie pozwalał jej na opuszczenie mieszkania. Mundurowi niezwłocznie udali się pod wskazany adres. Kobieta wyjaśniła, że jeszcze do niedawna była w stanie samodzielnie wychodzić z domu, jednak z biegiem czasu jej mobilność znacznie się pogorszyła. Mimo że nic poważnego jej nie dolegało, brak sił i głód były odczuwalne. To sprawiło, że staruszka była zdana wyłącznie na pomoc z zewnątrz. Doczekała się jej ze strony miejskich służb mundurowych.

Strażnicy zaproponowali, że zrobią jej zakupy w pobliskim sklepie. Z radością przystała na tę propozycję. Dała im gotówkę i już po chwili cieszyła się z siatki pełnej produktów spożywczych, które dzięki funkcjonariuszom pojawiły się na kuchennym stole - opisuje krakowska straż miejska.

Syn wyjechał z Krakowa i nie był w stanie pomóc kobiecie

W tym przypadku szersza pomoc instytucjonalna nie była potrzebna. Krakowianka wyjaśniła, że na co dzień w załatwianiu życiowych potrzeb pomaga jej syn. Tego dnia jednak mężczyzna nie był w stanie zrobić matce zakupów spożywczych, ponieważ wyjechał z miasta i miał wrócić dopiero nazajutrz. Staruszka uspokoiła strażników, że gdy tylko syn wróci, jej sytuacja wróci do normy i żadne niebezpieczeństwo jej nie zagraża.

Sonda
Czy straż miejska jest potrzebna?
Loko strzeże grobu małego Bruna i mamy