Kobiety w rugby to nie tylko siła. Bestie Kraków pokazują inną stronę tego sportu
Rugby siedmioosobowe w wydaniu kobiecym zyskuje w Polsce coraz większą popularność, a krakowski zespół jest tego najlepszym przykładem. Nazwa drużyny, Bestie Rugby Kraków, nie jest przypadkowa i nawiązuje do znanego motywu kontrastu między delikatnością a siłą. Zawodniczki same o sobie mówią, że są jednocześnie piękne i waleczne, co podkreślają specjalnym okrzykiem po każdym zakończonym treningu. Klub powstał w 2021 roku, jednak tworzą go osoby z wieloletnim stażem na boiskach, które wcześniej zdobywały doświadczenie w innych zespołach.
Nazywam się Magda Korona. Jestem zawodniczką i drugą trenerką drużyny Bestie Kraków. Na pewno jesteśmy też piękne. Mamy nawet taki okrzyk, który zawsze zwykle na końcu treningu, który brzmi, kto jest najpiękniejszy? Bestie. Bestie Kraków to jest kobieca drużyna rugby 7 – powiedziała Magda Korona na antenie Radia ESKA.
Mimo że staż organizacyjny klubu jest stosunkowo krótki, wiele zawodniczek gra w rugby od ponad 10 lat. Ta wiedza i obycie z ligowymi realiami pozwalają im skutecznie rywalizować w Ekstralidze kobiet. Obecnie krakowianki łączą siły z zawodniczkami z Rudy Śląskiej, tworząc wspólny projekt o nazwie Południe, co pozwala im na budowanie szerszego zaplecza i walkę o najwyższe cele w kraju.
Bezpieczeństwo i zasady na boisku rugby. Dlaczego zawodniczki nie boją się kontuzji?
Wiele osób postrzega rugby jako sport niezwykle brutalny i kontuzjogenny, jednak rzeczywistość na treningach wygląda zupełnie inaczej. Kluczem do uniknięcia urazów jest odpowiednie przygotowanie motoryczne oraz ścisłe przestrzeganie zasad gry. Sędziowie i trenerzy kładą ogromny nacisk na to, aby szarże (czyli powalanie przeciwnika) były wykonywane w sposób bezpieczny. Zabronione są między innymi ataki powyżej linii barków, co znacząco ogranicza ryzyko groźnych wypadków podczas meczu.
Owszem, ale też w rugby zwraca się dużą uwagę na bezpieczeństwo, na to właśnie w jaki sposób szarżujemy. Jest dużo zasad, dużo zakazów, czyli nie można na przykład robić wysokich szarż, czyli powyżej linii barków. No i też jakby całe przygotowanie motoryczne. Dbamy tutaj o to, żeby właśnie w kontakcie nie doszło do żadnych kontuzji – mówiła zawodniczka Monika Dudka
Dla wielu kobiet kontakt fizyczny, który jest nieodłącznym elementem rugby, staje się z czasem największą zaletą tej dyscypliny. W porównaniu do sportów takich jak koszykówka, gdzie przypadkowe uderzenie barkiem często kończy się faulem, rugby daje przestrzeń na legalną i kontrolowaną twardą walkę. To sprawia, że zawodniczki mogą w pełni wyładować energię na boisku, nie martwiąc się o to, że zostaną posądzone o zbyt agresywną grę.
Wyobrażałam sobie, że pewnie będę tam najchudsza i że będą tam jakieś strasznie wielkie baby i one w ogóle na pewno, nie wiem, zjedzą osiem kotletów przed treningiem. No takie miałam absurdalne wyobrażenia. [...] Spodobała mi się ta dyscyplina, bo właśnie był ten kontakt. To jest taki fajny element, którego my, gdzieś tam uczestnicząc w różnych dyscyplinach, nie mamy za wiele. [...] Tutaj była piłka, można było biegać razem z innymi, a jednocześnie nikt się nie obrażał, jeśli, nie wiem, kogoś uderzyło się barkiem – wspominała Magda Korona.
Jak zostać zawodniczką rugby? Bestie Kraków łączą pasję z codziennymi obowiązkami
Próg wejścia do drużyny rugby jest zaskakująco niski. Wiele obecnych zawodniczek trafiło do klubu zupełnie przez przypadek, znajdując ogłoszenie w mediach społecznościowych. Aby zacząć treningi, nie trzeba mieć wcześniejszego doświadczenia sportowego ani specjalnych warunków fizycznych. Klub jest otwarty dla każdej kobiety, która chce spróbować czegoś nowego i nie boi się wysiłku fizycznego. Treningi odbywają się cztery razy w tygodniu, co zdaniem samych rugbystek jest optymalną dawką ruchu dla zdrowia i głowy.
W moim przypadku przez przypadek. Znalazłam wydarzenie na Facebooku, zbierałam się długo, aby przyjść na trening i w końcu któregoś dnia przyszłam. No i zostałam. Nie wiedziałam nic na temat rugby, po prostu chciałam spróbować. I właśnie to jest fajne w rugby, że jest bardzo niski poziom wejścia i właśnie można nie wiedząc nic przyjść i trenować – opowiadała Monika Dudka.
Łączenie sportu na poziomie Ekstraligi z pracą zawodową czy nauką wymaga doskonałej organizacji czasu. Choć zawodniczki Bestii nie są profesjonalistkami w sensie finansowym, ich podejście do treningów jest w pełni profesjonalne. Skupiają się nie tylko na bieganiu z piłką, ale także na treningach siłowych i motoryce. Ambitnym celem klubu na najbliższy rok jest usamodzielnienie się i powrót do startów w lidze wyłącznie pod własnym szyldem, aby dalej budować silną społeczność rugby w Krakowie. Dziewczyny mają już na koncie brązowy medal Mistrzostw Polski i marzą o tym, by powtórzyć ten sukces w przyszłości.