Koniec głośnej sprawy oskarżenia o morderstwo studentki. Zdecydowany ruch Sądu Najwyższego

2026-06-26 8:51

Sąd Najwyższy oddalił kasację prokuratury w sprawie Skóry. Oznacza to ostateczne oczyszczenie z zarzutów mężczyzny podejrzewanego o brutalne morderstwo studentki Katarzyny Z. Uzasadnienie wydanej decyzji zawierało ostrą krytykę pracy prokuratorów. Sędzia zasugerowała nawet, że pismo powinno być sporządzone przez osobę o większym doświadczeniu.

  • Sąd Najwyższy odrzucił kasację prokuratury, utrzymując w mocy wyrok uniewinniający dla Roberta J. Mężczyzna był wcześniej oskarżony o brutalne morderstwo krakowskiej studentki pod koniec lat 90.
  • Oskarżony usłyszał wyrok dożywocia z rąk Sądu Okręgowego w 2022 roku. W 2024 roku Sąd Apelacyjny zdecydował o jego uniewinnieniu.
  • Sędzia Barbara Skoczkowska oceniła, że sprawa jest "porażką organów ścigania". Skrytykowała też formę kasacji złożonej przez prokuraturę.
  • Po siedmiu latach spędzonych w areszcie, oczyszczony z zarzutów mężczyzna domaga się ogromnego zadośćuczynienia w kwocie przekraczającej 22,5 miliona złotych.

Jak przebiegało śledztwo w sprawie zabójstwa studentki Katarzyny Z.?

Historia, w której centrum znalazł się Robert J., to jeden z najgłośniejszych procesów karnych w Polsce. Sprawa dotyczyła morderstwa studentki Katarzyny Z., której fragmenty ciała, w tym skóra, zostały wyłowione z Wisły. Sprawą zajmował się prokurator z Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Śledztwo przedłużało się, a przełom w poszukiwaniu sprawcy nastąpił w 2017 roku. Wtedy aresztowano Roberta J. W 2019 roku zapadła decyzja o wniesieniu aktu oskarżenia przeciwko niemu. Ostateczny wyrok zapadł trzy lata później. Krakowski Sąd Okręgowy skazał mężczyznę na karę dożywotniego pozbawienia wolności, po wnikliwej analizie zebranego materiału dowodowego na przestrzeni 85 rozpraw. Sąd był przekonany, że to J. zabił kobietę, znieważył jej zwłoki i wyrzucił do rzeki. Jednakże, w październiku 2024 roku doszło do zwrotu akcji – Sąd Apelacyjny zmienił ten wyrok, stwierdzając, że oskarżony nie jest winny zbrodni. Prokurator złożył skargę kasacyjną w zeszłym roku, a Sąd Najwyższy po raz kolejny przeanalizował całą sprawę.

Sąd Najwyższy miażdży prokuraturę: "Porażka organów ścigania" w sprawie Roberta J.

Pod koniec czerwca zebrał się Sąd Najwyższy, w składzie którego zasiadło troje sędziów z Izby Karnej. Zadaniem tego gremium było przeanalizowanie wniosku kasacyjnego zgłoszonego przez prokuraturę. Ich werdykt był zdecydowany. Sędziowie uznali, że kasacja jest "oczywiście bezzasadna", co w efekcie potwierdziło uniewinnienie Roberta J.

Dziś zakończyła się sprawa, która od blisko trzydziestu lat budziła emocje i to nie tylko opinii publicznej, ale przede wszystkim rodziny samej pokrzywdzonej

– zaznaczyła sędzia Barbara Skoczkowska. Zgodnie z jej oceną cała sprawa to porażka organów ścigania. Zwróciła także uwagę na to, że wniosek o kasację był fatalnej jakości. 

Prokurator Piotr Krupiński, który przygotował kasację, wyraził opinię o nieodpowiedniej kontroli ze strony sądu odwoławczego oraz o ignorowaniu dostarczonych dowodów. Pomimo tych twierdzeń, Sąd Najwyższy nie dał się przekonać. W odpowiedzi na jego argumenty, sędzia Waldemar Płóciennik wskazał na brak ostatecznej, wysoce prawdopodobnej teorii w sprawie Roberta J., niezbędnej w procesie opartym na dowodach pośrednich, co było bezpośrednim powodem decyzji sądu odwoławczego.

Z rozstrzygnięcia sędziów zadowolony był adwokat uniewinnionego mężczyzny, Łukasz Chojniak. Po wyjściu z sali sądowej stanowczo ocenił on postępowanie organów ścigania. Zwrócił uwagę dziennikarzom, że od początku nie było mocnych podstaw do skazania, a jego klient bardzo ucierpiał przez całą sprawę i śledztwo. Obwiniał prokuraturę za przeciąganie postępowania, sugerując, że na wczesnym etapie można było zapobiec tak wielu problemom. Chojniak zaznaczył również, że złożona kasacja negatywnie wpłynęła na zdrowie Roberta J.

Podczas rozprawy odwoławczej mężczyzna dramatycznie przekonywał o swojej niewinności. Po oficjalnym wyroku uniewinniającym rozpoczął w Katowicach proces o zadośćuczynienie finansowe za wyrządzone szkody w związku z wieloletnim pobytem w areszcie. Jego oczekiwania to kwota blisko dwudziestu trzech milionów złotych. Adwokat Roberta J. podsumował wcześniejsze rozprawy, zaznaczając, że jego klient został zrujnowany przez aparat państwowy. Postanowienie Sądu Najwyższego oficjalnie zakończyło jedną z najbardziej skomplikowanych i tragicznych spraw w historii polskiej kryminalistyki.

Sonda
Czy sądy w Polsce wydają sprawiedliwe wyroki?
katastrofa lotnicza bemowo dwie osoby zginely