Koniec taniego tankowania dla Polaków. Ten kraj wprowadził podwójne ceny na stacjach

2026-03-26 12:35

Po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie koszty tankowania stały się zmorą dla kierowców. W Polsce szczególnie odczuwają to właściciele diesli, bo to właśnie olej napędowy zanotował największe wzrosty. Do niedawna to paliwo można było nabyć w bardzo atrakcyjnej cenie u naszego południowego sąsiada. Niestety, Słowacja zdecydowała się na wprowadzenie podwójnych cenników na stacjach benzynowych.

Ten kraj to raj dla posiadaczy diesla. ON jest tańszy prawie o 2 zł za litr niż w Polsce

i

Autor: Sasirin Pamai/ Shutterstock

Słowacja była rajem dla kierowców diesla. Olej napędowy tańszy o niemal 2 zł

Konflikt zbrojny z udziałem Izraela, USA i Iranu mocno wstrząsnął globalnym rynkiem paliwowym. Koszty tankowania drastycznie wzrosły, a w naszym kraju najbardziej cierpią na tym kierowcy samochodów z silnikami diesla. Zgodnie z najświeższymi statystykami portalu e-petrol.pl, za jeden litr oleju napędowego trzeba zapłacić średnio 8,69 zł. Stanowi to ogromną różnicę w zestawieniu z benzyną, ponieważ popularna Pb95 kosztuje przeciętnie 7,14 zł. Rzecz jasna, ostateczne kwoty na pylonach mogą się mocno wahać w zależności od województwa czy konkretnej stacji. Jak sytuacja wygląda u państw ościennych?

Z informacji zebranych przez e-petrol wynika, że obecnie najtaniej zatankujemy na Słowacji. Za litr popularnej benzyny 95-oktanowej trzeba tam zapłacić w przeliczeniu 6,70 zł. U naszych czeskich sąsiadów to samo paliwo jest droższe zaledwie o dwa grosze. Z kolei wyższe ceny niż w Polsce spotkamy na Litwie (7,47 zł) oraz w Niemczech (8,88 zł).

Słowacja okazała się jednak prawdziwą ziemią obiecaną dla osób tankujących olej napędowy. Litr tego paliwa wyceniono tam na 6,80 zł, co oznacza oszczędność rzędu blisko 2 zł w stosunku do polskich stacji. W Czechach za diesla trzeba zapłacić średnio 7,27 zł za litr. Warto jednak zauważyć, że w Polsce olej napędowy jest tańszy niż u naszych północnych i zachodnich sąsiadów – na Litwie kosztuje 8,88 zł, a w Niemczech aż 9,66 zł.

Podwójne cenniki na słowackich stacjach. Kierowcy z zagranicy zapłacą więcej

Niestety, słowackie eldorado dla polskich kierowców diesla właśnie przeszło do historii. Od poniedziałku (23 marca) u naszego południowego sąsiada weszły w życie nowe, bardzo kontrowersyjne regulacje dotyczące dystrybucji oleju napędowego. Władze w Bratysławie wdrożyły obostrzenia, które uderzają wprost w właścicieli aut z zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi. Nie tylko wprowadzono limity ilościowe, ale także znacząco podniesiono dla nich ceny w stosunku do lokalnych kierowców.

W myśl nowych regulacji, na stacjach benzynowych funkcjonują dwa oddzielne cenniki: korzystniejszy dla Słowaków i znacznie droższy dla przyjezdnych. Stawki dla obcokrajowców wyliczane są w oparciu o unijne statystyki dotyczące średnich cen paliw w Austrii, Czechach i Polsce. Ponadto nałożono restrykcje ilościowe – kierowca z zagranicy może zatankować do pełna jedynie bak pojazdu oraz jeden dodatkowy kanister o pojemności 10 litrów. Co ważne, te trwające 30 dni obostrzenia nie mają zastosowania w przypadku benzyny.

Decyzja słowackiego rządu wywołała błyskawiczną i ostrą reakcję ze strony Komisji Europejskiej, która uznała te kroki za wysoce dyskryminujące i stojące w sprzeczności z prawodawstwem Unii Europejskiej. Słowackie regulacje traktowane są jako jawne złamanie zasady niedyskryminacji, stanowiącej fundament jednolitego rynku europejskiego. Różnicowanie stawek na podstawie kraju rejestracji samochodu łamie literę i ducha unijnych traktatów. Warto przypomnieć, że w przeszłości podobne inicjatywy poszczególnych państw członkowskich były już skutecznie torpedowane przez władze w Brukseli.

Sonda
Czy ze względu na drogie paliwo przesiadłeś się do komunikacji miejskiej?
Jarmark Świętego Józefa w Krakowie