- Zakończył się proces właściciela wypożyczalni quadów, który w styczniu ubiegłego roku zaatakował nożem mieszkańca, protestującego przeciwko rozjeżdżaniu pól przez pojazdy.
- Prokuratura żąda dla oskarżonego 7 miesięcy więzienia i 20 tys. zł nawiązki, wskazując, że był on nietrzeźwy i miał zamiar ataku; obrona wnosi o karę w zawieszeniu.
- Sąd Rejonowy w Zakopanem wyda wyrok w tej sprawie w przyszłym tygodniu, a mieszkańcy podkreślają, że problem z nielegalnymi przejazdami quadów wciąż istnieje.
Atak nożem na Podhalu. Poszło o quady rozjeżdżające pola. Zakończył się proces
Incydent, który miał miejsce w styczniu ubiegłego roku, był kulminacją narastającego od dłuższego czasu sporu pomiędzy mieszkańcami Poronina a właścicielem wypożyczalni quadów. Grupa lokalnych mieszkańców, zirytowana notorycznym rozjeżdżaniem ich pól i niszczeniem prywatnego mienia przez turystów na quadach, postanowiła interweniować. Podczas próby pokojowego protestu doszło do dramatycznego starcia. Jak wynika z aktu oskarżenia, właściciel wypożyczalni, będący pod wpływem alkoholu, zaatakował jednego z protestujących nożem, zadając mu obrażenia. Prokurator Aneta Hładki w swojej mowie końcowej nie pozostawiła złudzeń co do intencji sprawcy.
„Nietrzeźwy sprawca udał się na miejsce zdarzenia. Udał się, mając w ręku nóż, z zamiarem zaatakowania osoby, z którą był skonfliktowany od dłuższego czasu, a co było związane z nielegalnymi przejazdami” – relacjonowała prokurator Aneta Hładki, przedstawiając stanowisko oskarżenia. W obliczu tak jednoznacznych dowodów, prokuratura domaga się kary 7 miesięcy pozbawienia wolności oraz nawiązki w wysokości 20 tysięcy złotych na rzecz poszkodowanego.
Adwokat oskarżonego, Grzegorz Krawczyk, choć nie kwestionował samego faktu zdarzenia, próbował złagodzić jego wymiar. „Pomimo tego, że zachowanie mojego klienta było naganne, to nie było zachowanie bez żadnego powodu” – argumentował mecenas Krawczyk, sugerując, że konflikt wokół działalności wypożyczalni quadów miał wpływ na reakcję jego klienta i wnosząc o warunkowe zawieszenie wykonania kary.
Niestety, incydent z ubiegłego roku nie zakończył konfliktu. Mieszkańcy Poronina zgodnie twierdzą, że problem z bezkarnymi przejazdami quadów po ich terenach wciąż jest palący.
Quady w Poroninie nadal terroryzują mieszkańców? "My się ich obawiamy!"
Tomasz Gut, jeden z mieszkańców, który doświadczył agresji związanej z tą sprawą, opowiada o niedawnym incydencie, który tylko potwierdza narastające napięcie. „Jest zakaz poruszania się szeregiem jakby maszyn. Próbowałem zatrzymać grupę i z odległości 10 metrów prysnął mi gazem łzawiącym w oczy. My się ich też obawiamy, no bo nie wiadomo co wyciągną z tych quadów, tak? My idziemy na spacer, bronimy swojego, a oni po prostu nas zaatakują” – powiedział Radiu Eska Tomasz Gut.
Jego słowa potwierdził także Krzysztof Knapczyk. Mieszkańcy podkreślają, że nie chcą, by kolejne protesty kończyły się eskalacją przemocy. Czekają na jasny sygnał ze strony wymiaru sprawiedliwości, który może pomóc w uregulowaniu trudnej sytuacji.
Sąd Rejonowy w Zakopanem ma wydać wyrok w sprawie ataku nożem w Poroninie już w przyszłym tygodniu. Rozstrzygnięcie to będzie miało kluczowe znaczenie nie tylko dla oskarżonego, ale także dla całej społeczności, która z nadzieją i obawą obserwuje rozwój wydarzeń, licząc na to, że sprawiedliwość zapobiegnie kolejnym dramatom w sercu Podhala.