Nagły zwrot w sprawie biletów w Krakowie. „Zaskoczyła mnie informacja o dobrym stanie finansów miasta”

2026-02-23 17:07

Jeszcze niedawno podwyżki cen biletów w komunikacji miejskiej miały ratować budżet Krakowa. Dziś prezydent częściowo się z nich wycofuje, tłumacząc decyzję dobrą kondycją finansową miasta. Radni mówią wprost o zaskoczeniu, a opozycja - o politycznej kalkulacji w cieniu referendum.

Tramwaj Kraków

i

Autor: Andrzej Otrębski/ CC BY-SA 4.0

Jeszcze kilka tygodni temu podwyżki cen biletów w komunikacji miejskiej miały być koniecznością, bez której budżet się nie dopnie. Dziś prezydent Krakowa Aleksander Miszalski ogłasza częściowe wycofanie się z decyzji. Powód? Jak słyszymy - sytuacja finansowa miasta jest… dobra.

Zaskoczyła mnie informacja o dobrym stanie finansów miasta - przyznaje radny KO Grzegorz Stawowy.

Głównym argumentem za podwyżkami był rosnący rozdźwięk między kosztami a wpływami z biletów.

Jeszcze kilka lat temu bilety i przychody z reklamy i innych źródeł, które są elementami zarobkowymi, dawały około 50% kosztów utrzymania komunikacji. Dzisiaj to jest tylko 35%. Czyli te koszty bardzo rosną, a przychody w sposób niewielki - mówi radny.

Mimo to prezydent zdecydował się na korektę. Według Stawowego chodzi o około 19 milionów złotych, które miały przynieść podwyżki.

Ta korekta prezydenta, z tego co jego zapytałem, wynika z tego, że sytuacja budżetowa miasta jest na tyle dobra, że te około 19 milionów przychodu, które ta różnica w cenie miała wygenerować, są w budżecie miasta z innych źródeł - tłumaczy.

Radny nie kryje zdziwienia.

Ja byłem bardzo zaskoczony, bo jeszcze w zeszłym tygodniu mówiłem, że nie sądzę, żeby były korekty, bo sytuacja finansowa miasta jest taka sobie, a w komunikacji miejskiej zawsze brakowało pieniędzy - podkreśla.

Skoro jednak budżet nagle „jest na tyle stabilny”, wraca temat obietnic wyborczych. W kampanii pojawił się pomysł biletu rocznego dla studentów za 365 złotych.

Myślę, że w 2027 sytuacja będzie na tyle dobra, że ten bilet, który prezydent obiecał w kampanii, będzie zrealizowany. A przypomnę, że prezydent obiecał, że w kadencji zrobi, a nie, że w pierwszym roku - zaznacza radny Stawowy.

Opozycja patrzy na sprawę dużo ostrzej. Radny Łukasz Maślona z klubu Kraków dla Mieszkańców nie ma wątpliwości, że decyzja zbiegła się w czasie z akcją referendalną.

Większość odczytuje ruchy prezydenta jako próbę ratowania wizerunku. Zbliżające się widmo referendum powoduje, że prezydent częściowo wycofuje się z tych wszystkich zmian, które wcześniej argumentował, że są konieczne, żeby budżet miasta się nie zawalił - mówi.

Były uczestnik wrócił do "The Traitors". Opowiada o nowej roli i ocenia Zdrajców | WYWIAD ESKA

I dodaje:

Widmo referendum sprawia, że prezydent z nich się wycofuje. Natomiast pytanie, co będzie z budżetem? No bo dziura budżetowa w magiczny sposób nie zniknie - ocenia.

Maślona zwraca też uwagę, że cofnięcie podwyżek jest tylko częściowe.

Prezydent dla osób, które korzystają z komunikacji, obniżyć chce cenę biletu miesięcznego z proponowanej podwyżki ze 109 na 99 złotych. No pytanie, czy to aż tak pomoże, jeśli chodzi o ogólny odbiór i niechęć mieszkańców do podwyżek jako takich - mówi.

Przypomnę, skróceniu ulegają bilety te krótkie - nie 20-minutowe, tylko teraz będą to 15-minutowe, więc realnie czas przejazdu to będzie raptem dwa, trzy przystanki i będzie trzeba albo wysiadać, albo kupować dłuższy bilet - podkreśla radny Maślona.

W tle trwa zbiórka podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta. Organizatorzy informują, że zebrali już ponad 71 tysięcy podpisów.

Wygląda to komicznie, woda na młyn dla tych, którzy zbierają podpisy, bo aż strach się bać, co będzie przy 100 - 120 tysiącach podpisów - mówi Maślona.

Jak dobrze znasz uczestników preselekcji do Eurowizji 2026?
Pytanie 1 z 24
Alicja Szemplińska pochodzi z Ciechocinka.