- Suczka Tofinka we wrześniu uciekła ze schroniska w Krakowie. Po ponad trzech miesiącach poszukiwań odnalazła się cała i zdrowa 130 kilometrów od miejsca ucieczki.
- W akcję poszukiwawczą zaangażowali się wolontariusze z grupy Dog Alert, którzy weryfikowali sygnały o psie widzianym m.in. w Jaworznie.
- Finał historii miał miejsce 19 grudnia w Rybniku. To właśnie tam, w lokalnym schronisku, odnaleziono Tofinkę, która trafiła już pod opiekę tymczasową.
- Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej Radia ESKA.
Ucieczka i desperackie poszukiwania
Historia Tofinki rozpoczęła się we wrześniu, kiedy kilkuletnia sunia postanowiła „wybrać wolność” i uciekła ze schroniska. Początkowo widziano ją jeszcze na terenie Krakowa, jednak szybko zniknęła z radarów. W poszukiwania natychmiast zaangażowali się wolontariusze z grupy Dog Alert, którzy koordynowali akcję i weryfikowali napływające sygnały.
Ślad po Tofince prowadził coraz dalej od stolicy Małopolski. Jak informuje Dog Alert: Sygnały zaczynają spływać z Kryspinowa, Liszek, Mnikowa… aż nagle pojawia się zdjęcie dające 100% potwierdzenie — aż z Jaworzna. To 70 km od Krakowa. Taka odległość jest rzadkością w przypadku psich uciekinierów, co od początku czyniło tę historię wyjątkową.
Chwile zwątpienia i tytaniczna praca
Pod koniec września poszukiwania przybrały dramatyczny obrót. Pojawiła się informacja o potrąceniu psa, który do złudzenia przypominał Tofinkę. Świadek zdarzenia był niemal pewien, że to zaginiona sunia. Dla wolontariuszy był to moment zwątpienia, ale nie poddali się i postanowili zweryfikować tragiczną wiadomość.
I tutaj tytaniczną pracę wykonała Asia, która przez kilka dni dosłownie „siedziała na telefonie”, próbując dowiedzieć się szczegółów: co się stało, co z ciałem psa, czy są jakieś zdjęcia, kto zabezpieczał zdarzenie itd. – relacjonuje Dog Alert. Niestety, ze względu na stan zwłok, identyfikacja była niemożliwa. Po tym zdarzeniu sygnały o Tofince ucichły na długie tygodnie.
Cudowny finał w Rybniku
Gdy wydawało się, że nadzieja zgasła, 19 grudnia nastąpił przełom. Wolontariusze otrzymali telefon od kobiety, która twierdziła, że widziała w Jaworznie psa bardzo podobnego do Tofinki. Zanim jednak zdążyli zorganizować wyjazd w teren, nadeszła jeszcze lepsza wiadomość. Okazało się, że Tofinka trafiła do schroniska w Rybniku.
Pracownicy Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami natychmiast udali się na miejsce, by odebrać uciekinierkę. Po ponad trzech miesiącach tułaczki i pokonaniu 130 kilometrów, Tofinka wreszcie była bezpieczna.
Ten cud ma na imię Tofinka. Odnaleziona po ponad 3 miesiącach od ucieczki i 130 km od Krakowa – czytamy w poście Dog Alert. Sunia po wizycie u weterynarza trafiła pod opiekę tymczasową.
Historia Tofinki to dowód na niezwykłą determinację wolontariuszy i niesamowitą wolę przetrwania zwierząt. Jak podsumowują poszukiwacze: Ten przykład kolejny raz pokazuje, że trzeba wierzyć do końca....i chipować psy:).