Historia ogrodu sióstr klarysek w Krakowie. Dlaczego zakonnice uprawiają ziemię przy Grodzkiej?
Tradycja posiadania ogrodu przez siostry klaryski sięga samych początków istnienia tego zakonu, czyli XIII wieku. Kiedy święta Klara mieszkała w San Damiano, ogrody były niezbędnym elementem życia wspólnoty. Nie chodziło jednak tylko o estetykę czy miejsce do spacerów, ale przede wszystkim o przetrwanie i samowystarczalność. Ziemia wokół klasztoru musiała zapewniać zakonnicom jedzenie, dlatego uprawiano tam głównie warzywa i owoce. Zasady te zostały spisane w oficjalnych dokumentach kościelnych sprzed setek lat.
W naszej tradycji ogród był czymś ważnym. Święta Klara i siostry mieszkające w San Damiano miały ogród. Potwierdza to przywilej ubóstwa, który napisał dla sióstr klarysek w San Damiano papież Grzegorz IX w 1228 roku. Pisze on o tym, że ziemia, którą mają mieć przy klasztorze, ma być uprawiana jako ogród na potrzeby sióstr. Pisze też o tym sama Święta Klara w swoim testamencie, który pisze przed swoją śmiercią, prawdopodobnie gdzieś w latach 1250, żeby nie nabywać i nie przyjmować koło klasztoru więcej ziemi, niż jest to prawdziwie konieczne na założenie ogrodu dla uprawiania warzyw – powiedziała siostra Jolanta w reportażu dla Radia ESKA Kraków.
Choć dawniej w ogrodach przy ulicy Grodzkiej dominowały grządki z warzywami, z czasem ich funkcja zaczęła się zmieniać. Dziś jest to przede wszystkim miejsce, które pozwala siostrom na regenerację sił i odpoczynek. Ponieważ wspólnota klarysek jest zakonem kontemplacyjnym i klauzurowym, siostry nie wyjeżdżają na wakacje i rzadko opuszczają mury klasztoru. Własny kawałek zieleni jest więc dla nich jedynym miejscem, gdzie mogą spędzać czas na świeżym powietrzu, ciesząc się pięknem przyrody.
Jakie rośliny można znaleźć w ogrodach klasztornych? Wirydarz i lasek w centrum miasta
Za murami klasztoru znajdują się dwa oddzielne ogrody, z których każdy ma nieco inny charakter. Pierwszy z nich to wirydarz, czyli wewnętrzny ogród, który zmienia się całkowicie wraz z nadejściem kolejnych pór roku. Wiosną dominują tam przebiśniegi i tulipany, latem zaś piwonie, lawenda i wysokie słoneczniki. Drugim miejscem jest ogród nowicjacki, położony we wschodniej części klasztoru. Jest on bardziej zalesiony, rosną tam między innymi jodły kaukaskie oraz świerki srebrne, co tworzy atmosferę małego lasku w samym sercu krakowskiego Starego Miasta.
Mamy do dyspozycji dwa ogrody. Jeden nazywamy wirydarzem, to jest ogród wewnętrzny, a drugi to jest tak zwany ogród nowicjacki we wschodniej części naszego obiektu. Każdy z tych ogrodów posiada swoją specyfikę. [...] Ogród nowicjacki jest takim miejscem, w którym są przede wszystkim drzewa, krzewy, ale też jest sporo iglaków, czyli takich specyficznych drzew, taki à la troszeczkę mały lasek, ale to może jest przesada, bo to nie jest aż tyle tych drzew. Są jodły kaukaskie, są srebrne świerki, też niedawno zasadzone. Przy figurach świętego Franciszka i świętej Klary rosną kwiaty, np. róże, dalie, lilie, także krzewy, m.in. rododendron, magnolia, także bardzo piękna – opisywała siostra Elżbieta.
O oba te miejsca dba siostra ogrodniczka, której zadaniem jest podlewanie, zraszanie i pielęgnowanie roślin. Dzięki jej pracy ogrody zachowują swój blask nawet w upalne dni. Dla sióstr klarysek dbanie o rośliny to nie tylko praca, ale też sposób na budowanie wspólnoty. W ogrodzie zakonnice spotykają się na tak zwaną rekreację, podczas której mogą swobodnie rozmawiać, dzielić się swoimi przeżyciami lub po prostu wspólnie pomilczeć w otoczeniu natury. Są tam wyznaczone alejki do spacerów oraz pergola, pod którą można usiąść i odpocząć.
Cisza i spokój w centrum Krakowa. Jak ogród pomaga siostrom w modlitwie?
Mimo że klasztor sióstr klarysek znajduje się przy jednej z najbardziej obleganych tras turystycznych, w jego ogrodach panuje uderzająca cisza. Choć za murami słychać czasem grajków ulicznych lub turystów, to wewnątrz dominują odgłosy natury, takie jak szum wiatru czy śpiew ptaków. Siostry podkreślają, że ogród jest dla nich symbolem harmonii i raju, o którym wspomina Księga Rodzaju. To miejsce, gdzie łatwiej jest im się skupić na modlitwie i poczuć bliskość Boga.
Można powiedzieć, że mamy szczęście z tego powodu, że jest tutaj strefa A, w której raczej się nie przewijają samochody, czyli nie ma takiego ruchu drogowego. Owszem, czasami słychać jakichś grajków, czasem ktoś tam śpiewa, natomiast generalnie w ogrodzie panuje cisza, spokój, czasem słychać szum wiatru, czasem też możemy usłyszeć jakiś odgłos ptaków. Szczególnie na wiosnę mamy kosy, bardzo pięknie śpiewają, zwłaszcza o poranku i wieczorem, więc taka atmosfera bardzo sprzyja kontemplacji, czyli modlitwie, w której jednoczymy się z Bogiem – tłumaczyła siostra Elżbieta.
W okresie zimowym ogród zapada w stan spoczynku, a siostry zabezpieczają delikatne róże i krzewy przed mrozem. Nawet wtedy jednak z niego korzystają, spacerując i oddychając mroźnym powietrzem. Gdy przychodzi wiosna i pojawiają się pierwsze promienie słońca, zakonnice z nową energią wracają do prac ogrodowych. Obserwacja budzącej się do życia przyrody daje im wewnętrzną radość i motywację do rozpoczęcia kolejnego roku w klasztornym zaciszu. Ogród przy ulicy Grodzkiej 54 pozostaje więc jedną z najlepiej strzeżonych tajemnic Krakowa, dostępną wyłącznie dla członkiń zgromadzenia.