Zbrodnia w Starej Wsi. Poszkodowana ujawnia szczegóły
Do opisywanego zdarzenia doszło w piątek, 27 czerwca w miejscowości Stara Wieś (województwo małopolskie, powiat limanowski). Tadeusz Duda zastrzelił tam dwie osoby, 31-letniego mężczyznę i 26-letnią kobietę, która była jego córką. 57-latek strzelał również do swojej teściowej, która w wyniku poniesionych obrażeń trafiła do szpitala. Tadeusz Duda zbiegł z miejsca zbrodni i ukrywał się w lesie. To właśnie wtedy rozpoczęła się zakrojona na szeroką skalę obława, w której brało udział setki funkcjonariuszy – policjantów, wojskowych, strażników granicznych, strażaków a nawet ratowników górskich.
Do działań wykorzystano m.in. drona Bayraktar, śmigłowce oraz psy tropiące. Ostatecznie ciało Tadeusza Dudy ujawniono we wtorek, 1 lipca. Mężczyzna najprawdopodobniej odebrał sobie życie strzałem z broni palnej.
Niedawno w rozmowie z Aleksandrą Ratajczak na łamach serwisu Fakt.pl o szczegółach zbrodni w Starej Wsi opowiedziała poszkodowana, 73-letnia Elżbieta.
Nie ma już mojej wnuczki i jej męża... moje serce bardzo krwawi i rozpadło się na wiele kawałków – powiedziała. Jak dodała teściowa napastnika, 57-letni Tadeusz Duda miał najpierw z bronią podejść do jej męża, który prosił, aby ten nie strzelał.

Drzwi chciałam zamknąć, ale on w szale szedł za mną z bronią i strzelił do mnie – powiedziała na łamach Fakt.pl.
Jak opowiada – straciła przytomność i nie pamięta niczego, co wydarzyło się dalej. O śmierci swoich bliskich kobieta dowiedziała się dopiero po ich pogrzebie. „Dlaczego strzelał do mnie? Dlaczego zabił swoją córkę i zięcia? Takich dobrych ludzi” – mówiła.
Jak pisze Fakt.pl, kula uszkodziła narządy wewnętrzne kobiety, w tym wątrobę.
Musieli mi nerkę usunąć. Bardzo cierpię, wciąż jestem na lekach, ale dziękuję lekarzom, że mi życie uratowali – przekazała poszkodowana.
Niedawno Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu w rozmowie z Radiem ESKA wskazała, że w Starej Wsi zabezpieczono trzy sztuki broni palnej. Wszystkie najprawdopodobniej należały do Tadeusza Dudy.
W toku prowadzonych działań ujawniono łącznie trzy sztuki broni, które mają związek z toczącym się postępowaniem. Ze wstępnych ustaleń wynika, że wszystkie te przedmioty były w posiadaniu Tadeusza D. Jedna z broni to ta, którą odnaleziono przy zwłokach mężczyzny, z której oddał on samobójczy strzał. W toku prowadzonego śledztwa podejmowano również działania zmierzające do odnalezienia narzędzia zbrodni. Takie narzędzie ujawniono na początku sierpnia w lesie. Jest to broń, z której Tadeusz D. strzelał do członków swojej rodziny. Odnaleziono jeszcze jedną broń. Wszystko również wskazuje na to, że była ona w posiadaniu 57-latka. Nie jest to broń, której użył 27 czerwca. Mamy więc trzy jednostki, ale czekamy na wyniki wszystkich zleconych w tej sprawie ekspertyz – powiedziała rzecznik prasowa prok. Justyna Rataj-Mykietyn.
Więcej informacji w tym temacie można znaleźć w osobnym materiale.