Zapomniana wieś w Małopolsce. W okolicach Sękowej poległo nawet 200 tys. żołnierzy
Sękowa to niewielka wieś leżąca w województwie małopolskim, w powiecie gorlickim. Jej historia sięga jeszcze XIV wieku, kiedy Kazimierz Wielki zezwolił założyć wieś w tzw. Sękowym Lesie. Jak czytamy w publikacji pod red. Henryka Rutkowskiego „Województwo krakowskie w drugiej połowie XVI wieku”, w końcu XVI wieku Sękowa była wsią królewską starostwa bieckiego w powiecie bieckim województwa krakowskiego. Co ciekawe, Sękowa w Małopolsce to jeden z najstarszych ośrodków wydobycia ropy naftowej. Jak podaje serwis Sekowa.info, pierwsze wzmianki o ropie naftowej w rejonie wsi Sękowa pochodzą z 1530 roku. W 1854 roku udział w tamtejszych kopalniach miał Ignacy Łukasiewicz, założyciel pierwszej na świecie kopalni ropy naftowej i wynalazca lampy naftowej. Wieś Sękowa przez setki lat była świadkiem wielu historycznych wydarzeń. Jednym z najbardziej traumatycznych była z pewnością bitwa pod Gorlicami, która przetoczyła się także w jej okolicach. Bitwa pod Gorlicami, która z racji strat zwana jest również mianem „małego Verdun”, trwała od 2 do 12 maja 1915 roku. W starciu wzięły udział armie Imperium Rosyjskiego, Cesarstwa Niemieckiego i Austro-Węgier. Jak informuje oficjalny portal turystyczny województwa małopolskiego – Visitmalopolska.pl, bitwa pod Gorlicami uznawana jest za największą bitwę frontu wschodniego I wojny światowej. Po stronie państw centralnych wzięło w niej udział ok. 218 tys. żołnierzy. Straty, choć trudne do oszacowania, były ogromne. Po stronie rosyjskiej poległo lub zostało rannych około 100 tys. żołnierzy. Niemcy i Austro-Węgry straciły ok. 90 tys. żołnierzy. Aż 240 tys. żołnierzy rosyjskich trafiło wówczas do niewoli.
Bitwa pod Gorlicami rozgrywała się również w rejonie przepływającej przez Sękową rzeki Sękówki, skąd nacierała 11 Dywizja Piechoty (Cesarstwo Niemieckie) oraz 119 Dywizja Piechoty (Cesarstwo Niemieckie). Przy wspomnianym ataku, który miał miejsce 2 maja 11 DP poniosła duże straty, jednak finalnie opanowała pierwszą pozycję rosyjską na wzgórzach nad doliną Sękówki. Co istotne, bitwa pod Gorlicami uznawana jest za wydarzenie, które stanowiło przełom na froncie austriacko-rosyjskim.
Od 2010 roku w Sękowej odbywa się rekonstrukcja bitwy pod Gorlicami. Ostatnie takie wydarzenie zorganizowano 26 kwietnia 2024 roku. W Sękowej oglądać możemy również dwa cmentarze wojenne. Na cmentarzu nr 79 pochowano 1206 żołnierzy, w tym 468 austro-węgierskich, 372 niemieckich i 366 rosyjskich. Na cmentarzu nr 80 również spoczywa 1206 żołnierzy – 468 austro-węgierskich, 378 niemieckich i 360 rosyjskich.
Sytuacja na froncie wschodnim przed wielką ofensywą
Decyzja o przeprowadzeniu zmasowanej ofensywy pod Gorlicami zapadła w połowie kwietnia 1915 roku, jednak była konsekwencją trudnej sytuacji państw centralnych na froncie wschodnim. Po zatrzymaniu rosyjskiego natarcia, zwanego „walcem parowym”, w bitwie pod Krakowem jesienią 1914 roku, front ustabilizował się, przeradzając się w wyniszczającą wojnę pozycyjną. Armia austro-węgierska, wyczerpana ciężkimi zimowymi walkami w Karpatach, była u kresu wytrzymałości, a jej straty do końca kwietnia 1915 roku przekroczyły 1,4 miliona żołnierzy. Kapitulacja twierdzy Przemyśl w marcu dodatkowo pogorszyła strategiczne położenie wojsk habsburskich.
W tym samym czasie dowództwo rosyjskie, pomimo własnych ogromnych strat i narastających problemów z zaopatrzeniem, planowało kolejne uderzenie przez Karpaty w kierunku Niziny Węgierskiej. Rosnące zagrożenie dla Austro-Węgier, a także niepewna postawa Włoch i Rumunii, skłoniły niemieckie dowództwo do przeniesienia głównego ciężaru działań wojennych na wschód. Celem było wsparcie osłabionego sojusznika i odrzucenie armii rosyjskich daleko na wschód, aby wyeliminować groźbę ich przyszłych ofensyw.
Przewaga technologiczna i „głód amunicyjny” Rosjan jako przyczyny klęski
Jednym z kluczowych czynników, które przesądziły o sukcesie operacji gorlickiej, była ogromna dysproporcja w uzbrojeniu i zaopatrzeniu. Wojska niemieckie i austro-węgierskie skoncentrowały na 35-kilometrowym odcinku frontu ponad 1000 dział, w tym blisko 160 ciężkiego kalibru. Rosyjska 3. Armia mogła im przeciwstawić zaledwie około 200 dział, z czego tylko cztery były ciężkie. Przewaga ta stała się druzgocąca podczas czterogodzinnego przygotowania artyleryjskiego 2 maja, kiedy na rosyjskie pozycje spadło około 700 tysięcy pocisków.
Problem Rosjan nie polegał jednak wyłącznie na mniejszej liczbie armat, ale przede wszystkim na dramatycznym braku amunicji, znanym jako „głód amunicyjny”. Podczas gdy artyleria państw centralnych dysponowała zapasem rzędu 1200 pocisków na działo lekkie, baterie rosyjskie miały ich zaledwie 30-40. Wprowadzono nawet surowo egzekwowane dzienne limity zużycia amunicji, co paraliżowało możliwość skutecznej obrony. Sytuację pogarszał fakt, że rosyjska druga linia obrony była słabo przygotowana, często pozbawiona zasieków, a trzecia znajdowała się dopiero w budowie.
Los ludności cywilnej – zniszczenia i dramat mieszkańców regionu
Bitwa pod Gorlicami przyniosła niewyobrażalne zniszczenia i cierpienie ludności cywilnej. Samo miasto zapłaciło straszliwą cenę – w wyniku działań wojennych zniszczeniu uległo około 90% zabudowy, a liczba mieszkańców skurczyła się z 7 tysięcy do zaledwie 2 tysięcy. Mieszkańcy, którzy nie zostali ewakuowani, przez wiele dni koczowali w piwnicach i w budynku magistratu, znosząc nieustanny ostrzał, huk eksplozji i strach. Jak wspominał ówczesny burmistrz, ks. Bronisław Świeykowski, w kryjówkach panował tłok, a płacz dzieci mieszał się z jękami ludzi, którzy stracili cały dorobek życia.
Tragedia dotknęła cały region. Prości chłopi tracili domy, bydło i zbiory, które były konfiskowane przez przechodzące armie. Szczególnym zagrożeniem byli zwiadowcy obu stron, którzy często przebierali się za lokalną ludność, co prowadziło do atmosfery podejrzliwości i nierzadko kończyło się egzekucjami niewinnych osób posądzonych o szpiegostwo. Dla wielu mieszkańców Galicji wojna oznaczała nie tylko materialną ruinę, ale także nieustanny lęk o życie swoje i bliskich.