Robert zmarł tydzień po śmierci swojego starszego brata Mariusza. Ważny apel prokuratury

2026-03-04 12:07

W ciągu zaledwie dwóch tygodni w tajemniczych okolicznościach zmarło trzech mieszkańców Domaniewic – bracia Robert (†47 l.) i Mariusz B. (†49 l.) oraz 70-letni znajomy rodziny. To jednak nie koniec dramatu. Matka braci, pani Danuta, oraz jej najmłodszy syn Grzegorz (46 l.) również ciężko zachorowali i ledwo uszli z życiem. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie serii zgonów i wystosowała ważny apel z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu sprawy.

  • W Domaniewicach koło Wolbromia w ciągu dwóch tygodni zmarło trzech mężczyzn: dwaj bracia (47 i 49 l.) oraz 70-letni znajomy rodziny.
  • Przyczyną zgonów było ciężkie zapalenie płuc. Na tę samą chorobę zapadli również matka braci oraz ich trzeci brat, którzy przeżyli dzięki leczeniu w szpitalu.
  • Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Badania wykluczyły ptasią grypę, a jako przyczynę choroby wskazano zakażenie pneumokokami.

Czarna seria śmierci w Domaniewicach. Mężczyźni umierali jeden po drugim

Makabryczną serię zapoczątkowała śmierć 70-letniego Zbigniewa N., która miała miejsce 28 stycznia. Mężczyzna był partnerem pani Danuty, matki zmarłych braci. Jak informował „Super Express”, jego ciało znaleziono na fermie drobiu, gdzie pracował i pomieszkiwał. – Siedział przy stole, nikt się nie zorientował, że nie żyje. Podobno Danuta jeszcze następnego dnia widziała przez okienko, jak on cały czas przy tym stole siedzi – relacjonuje w rozmowie z „SE” jeden z mieszkańców wsi. Ze względu na tryb życia 70-latka, jego śmierć początkowo nie wzbudziła podejrzeń i lekarz stwierdził zgon z przyczyn naturalnych.

Zaledwie dwa dni później zmarł starszy syn pani Danuty, 49-letni Mariusz B. Okoliczności jego śmierci były równie zagadkowe – on także zmarł, siedząc przy stole we własnym domu. – My do tej pory nie wiemy co to się stało. Mariusz był w dobrej formie. Niedawno pomagał mi przerzucić węgiel do piwnicy. Na nic się nie skarżył – opowiada „Super Expressowi” sąsiadka rodziny. Krótko po pogrzebie Mariusza, jego matka oraz najmłodszy brat Grzegorz (46 l.) poczuli się bardzo źle. Oboje z objawami ciężkiego zapalenia płuc trafili do szpitala. W tym czasie dramat rozegrał się na nowo. Zmarł kolejny z braci, 47-letni Robert B. Lekarzom nie udało się go uratować.

Co zabiło braci z Domaniewic? Prokuratura apeluje o pomoc

Pani Danuta o śmierci drugiego syna dowiedziała się dopiero po wyjściu ze szpitala. – Byłam w szpitalu, gdy on zmarł. Nie powiedzieli mi o tym, nawet nie byłam na jego pogrzebie. A gdy wyszłam ze szpitala nie mogłam wrócić do domu, bo go dezynfekowali – mówiła wstrząśnięta kobieta w rozmowie z „Super Expressem”. Dom rodziny został poddany dezynfekcji z obawy przed nieznanym patogenem.

Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Olkuszu, która prowadzi postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Początkowo podejrzewano, że źródłem zakażenia mogła być ptasia grypa, ponieważ rodzina miała kontakt z drobiem. Ta hipoteza została jednak wykluczona. Jak poinformował media prokurator Piotr Piekarski, badania wskazały na inną przyczynę. - Badania wykluczyły ptasią grypę. Nie otrzymaliśmy jeszcze wyników sekcji zwłok. Wyniki badań osób zakażonych wskazały, że nie była to grypa odzwierzęca, lecz zapalenie płuc wywołane przez pneumokoki.

Śledczy wciąż badają, jak doszło do tak gwałtownego rozprzestrzenienia się choroby i czy ktoś mógł przyczynić się do tej tragedii. Prokurator Piekarski zaapelował do wszystkich osób, które mogą posiadać jakiekolwiek informacje w tej sprawie, o kontakt z policją lub prokuraturą. Każdy, nawet anonimowy sygnał, może pomóc w wyjaśnieniu przyczyn czarnej serii w Domaniewicach.

Sonda
Umiesz udzielić pierwszej pomocy?
Danuta B. opowiada o chorobie i śmierci synów