Wspólne ognisko ze znajomymi? Weekend nad jeziorem? Oszałamiające widoki na góry? Średniowieczne zamki? Wyśmienite jedzenie? Najnowocześniejsze parki rozrywki i rollercoastery? Zachód słońca na pustyni? Płaskie trasy rowerowe w górach? Czy to możliwe w jednym miejscu? Tak! I to w Małopolsce. Przekonaj się sam i zabierz znajomych na wyprawę do najbardziej różnorodnej części naszego kraju.
Gród Kraka
Małopolska wraz z Krakowem… No dobra, wszyscy o tym słyszeli. Historia, zabytki, księżniczki i rycerze, Wawel, Tatry. Ale to nie jest dla każdego. Niektórych może nudzić historia, inni nie mają ochoty na wspinaczkę po najbardziej znanych szlakach. Narty to zimą, a warto, bo stoki są naprawdę niezłe, a zabawy co niemiara. Ale mamy jeszcze ładną pogodę i warto to wykorzystać.
Kierunków do wyboru w samej Małopolsce jest tyle, że i miesiąc nie wystarczy, żeby zobaczyć najważniejsze punkty, dlatego większość osób wybiera połączenie Krakowa i gór. W Krakowie, jak to w drugim największym polskim mieście, nudzić się nie będziesz. Pełno klubów, dyskotek, imprez. Ale też dużo ciekawych muzeów, klubów gdzie ze znajomymi możesz wspólnie zagrać w wirtualnej rzeczywistości, pójść do escape roomu czy na laserowy paintball.
Na krakowskim Kazimierzu koniecznie trzeba zjeść tradycyjną zapiekankę, a w czasie zwiedzania spróbować obwarzanka. Niby suchy, ale dobry. Przy okazji obwarzanki to nie precle, a ich historia sięga XIV wieku, czyli jeszcze czasów króla Władysława Jagiełły.
W Grodzie Kraka warto zobaczyć też Kopiec Kraka. Kopiec to usypana kupa ziemi. Nuda. Ale ten kopiec ma power. W letnie dni zbiera się przy nim wielu mieszkańców i turystów, którzy, siadając na kocach, oglądają wspaniałe zachody słońca z widokiem na całe krakowskie Stare Miasto. Tu trzeba trochę podejść pod górę, ale uwierz, warto. To jeden z najstarszych kopców w Polsce, ma około 1400 lat.
Jak już będziesz miał chwilę, to koniecznie wypożycz rower. Po Krakowie jeździ się naprawdę dobrze. W mieście ostatnio wiele nowych ścieżek rowerowych, więc możesz czuć się bezpiecznie. Ale jedna z najciekawszych opcji jest fenomenalna – Wiślana Trasa Rowerowa. - https://narowery.visitmalopolska.pl/wislana-trasa-rowerowa
Trasy w Małopolsce
To część tras VeloMałopolska, które buduje Województwo Małopolskie. No i taką trasą możesz przejechać się z Krakowa do Tyńca. To jakieś 40 minut drogi, no, może dla niektórych godzinka. Ale nie ma się co stresować – trasa biegnie wzdłuż Wisły, po wałach, więc jest płasko, przez co przyjemnie niewiarygodnie, bo po drodze mijasz świetne widoki na wzgórza.Na koniec dojeżdżasz do najstarszego, nadal działającego opactwa w Polsce, założonego jeszcze w 1044 roku. Trochę ma formę zamku. Możesz tam spokojnie odpocząć, coś zjeść i się napić, bo wokół pełno ciekawych miejsc i restauracji. Kraków, Krakowem, ale na prawdziwe emocje warto wybrać się dalej.
Różnorodny region
Albo autem, albo pociągiem – z Krakowa w góry jest bardzo łatwy dojazd. Nie wiem, czy wiesz, ale często z Krakowa przy dobrej pogodzie widać Tatry, a to jednak 100 kilometrów w linii prostej.
Oprócz osławionego Zakopanego, gdzie możesz spotkać białego misia robiącego sobie zdjęcie z turystami, warto zobaczyć Jezioro Czorsztyńskie. Sztuczny zbiornik wodny został ostatecznie wybudowany w 1997 roku w celach przeciwpowodziowych, skutecznie zatrzymując w razie potrzeby nadmiar wody spływającej z gór.
Ale nad samym jeziorem zbudowano jakiś czas temu ścieżkę rowerową, wokół jeziora. I to jest to miejsce, które potrafi zapierać dech w piersiach. Z powodu widoków, nie wysiłku, ale nie jest to wykluczone.
Tam warto wypożyczyć rower i przejechać się, ile dasz radę, bo nie dość, że masz przed sobą wielką taflę wody, to za nią szczyty Tatr. obok też góry, ale mniejsze. Sama trasa nie należy do trudnych, choć dalej ma jakieś tam przewyższenia. Jak masz czas i energię, warto jechać dalej. Jak nie, to masz jeszcze w zasięgu roweru górę Wdżar. Dziwne miejsce. Ale interesujące.
Przy jeziorze jest dużo punktów z pysznym jedzeniem, także takim regionalnym, małopolskim. To przede wszystkim sery, ale też ryby, jagnięcina no i oczywiście kwaśnica. Ta zupa niekiedy bywa naprawdę kwaśna. Ale jest sycąca i często jest świetna na taki dzień, gdy boli głowa.
A jeśli zmęczysz się podczas drogi, to bez problemu będziesz mógł odpocząć w jakiejś restauracji, barze czy kawiarni. Poza tym w Małopolsce jest coś takiego jak Miejsca Przyjazne Rowerzystom – dobra inicjatywa, która zrzesza różne obiekty, w których całkowicie za darmo dostępne są podstawowe narzędzia do naprawy roweru czy chociażby pompka do napompowania kół. No i w takich miejscach możesz też bezpiecznie przypiąć czy zostawić rower przy stojakach dla jednośladów.
https://narowery.visitmalopolska.pl/miejsca-przyjazne-rowerzystom
Pamiętasz najsławniejszą polską sosnę zwisającą nad urwiskiem? Została jej już tylko połowa. To Pieniny. A to bardzo blisko od Jeziora Czorsztyńskiego i Nowego Targu, w sumie to koło Szczawnicy.
Szczawnica to uzdrowisko i jest naprawdę urokliwa. To idealne miejsce na romantyczne spacery. Wracając do sosny – została uszkodzona, nadwyrężona podczas akcji ratowniczych i burz, i po prostu jeden z jej konarów się odłamał. Ale mimo że, według naukowców, ma z 700 lat, to wciąż tam jest i wygląda tak, jakby balansowała na krawędzi przepaści.
Ze Szczawnicy na Sokolicę trzeba iść pod górę i naprawdę można się zmęczyć, choć to tylko godzina drogi w jedną stronę. Z powrotem, czyli w dół, jakieś 30 minut.
Ale jak nie chcesz się tak męczyć, to masz super opcję, jaką jest spływ Dunajcem. Możesz wybrać tratwę z flisakiem, który będzie Ci opowiadał żarty, często, albo prawie zawsze, okraszone grubym, czarnym jak czarna dziura humorem. Ale jest też opcja raftingu i to są niezłe emocje.
Bo spływa się na pontonie, wszyscy ubrani w kamizelki i trzeba wiosłować. A na Dunajcu są progi i fale, więc na pewno się trochę zamoczysz. Ale emocje są.
No i oczywiście przełom Dunajca rowerem – to już w ogóle prosta trasa, Możesz wypożyczyć rower w jednym miejscu, oddać w innym albo nawet w innym kraju. Blisko jest granica ze Słowacją.
Najczęściej turyści idą rano na Sokolicę i Trzy Korony, a potem schodzą i albo tratwą, albo rowerami wracają do Szczawnicy. Albo Krościenka.
Możesz też w ogóle nie wchodzić w góry, ale rower to ,,must have”. Przekraczałeś kiedyś granicę rowerem? Tu możesz to zrobić. Ciekawa trasa, będą dobre zdjęcia.
Góry, jeziora i pustynia
Jak pojedziesz w Beskid Sądecki, to też jest miejsce gdzie można zrobić piękne zdjęcia, bo to niezwykle urokliwe góry. A tam można się położyć na polanie w nocy i np. oglądać gwiazdy, jeśli nie ma nic innego do oglądania w nocy.
Tam też masz trasę rowerową VeloDunajec i to w ogóle bardzo długa trasa, ale nawet krótka wycieczka za miasto to dobra opcja.
https://narowery.visitmalopolska.pl/velodunajec
Blisko Nowego Sącza jest Jezioro Rożnowskie. Kolejne z małopolskich jezior, które powstało jako zbiornik retencyjny. Tu są ruiny zamku w Rożnowie, niedaleko – w Tropsztynie – a nad jeziorem pełno wypożyczalni sprzętu wodnego.
Możesz sobie także poleżeć na leżaku. Albo na jakimś dmuchanym pontonie. I tak, i tak miło.
Jakbyś się wybierał do Energylandii, to tam wiadomo – krzyki, piski, muza. Ale blisko jest też przyjemne Jezioro Mucharskie. To niedaleko Zatora, jakieś trzydzieści minut jazdy autem, na rowerze trochę dłużej. Już wkrótce tu też powstanie wygodna trasa rowerowa. Z brzegu jeziora ładnie ogląda się zachody słońca, szczególnie gdy masz wszędzie wokół góry.
Tam to akurat Beskid Mały. Nie znaczy to, że te góry są małe. Też się zmęczysz, jeśli będziesz chciał na nie wejść, ale zostały tak nazwane, bo są mniej rozległe niż inne i niższe niż pozostałe Beskidy. Ale to wciąż góry. Pełnoprawne.
Nad Jeziorem Mucharskim nudzić się nie będziesz. To trochę też taka strefa imprezy – można pływać motorówkami i skuterami wodnymi. Frajda gwarantowana.
No ale jest jeszcze pustynia. Pustynia Błędowska leży na północny zachód od Krakowa, za Olkuszem. Miejsce niezwykłe o tyle, że co prawda jest tam pełno piasku, ale wokół tej pustyni wybudowano fenomenalną trasę rowerową VeloPustynia.
Objechałeś kiedyś pustynię rowerem? Nie? To w Małopolsce możesz. Trasa też płaska – po jednej stronie piasek, po drugiej lasek. A na pustyni też świetne zachody słońca. Wschody pewnie też, ale to już opcja dla tych, którzy nie śpią do rana albo wstają wcześnie. Chyba są w mniejszości.
Jak widzisz, wybór niezły. Spokój i cisza albo zabawa i impreza. Możesz też wszystko połączyć albo przyjechać kolejny raz. Jedno jest pewne – ten jakiś specjalny małopolski ,,vibe” będzie Ci się już przypominać.
Partnerem artykułu jest Radio ESKA.