Słodycze z PRL. Pamiętasz te smaki dzieciństwa? Sprawdź się w quizie!
Życie w PRL-u miało swoje plusy i minusy, choć dziś lata 60., 70. czy 80. wiele osób określa jako „czasy słusznie minione”. Braki w sklepach i kolejki po podstawowe produkty były normą, ale mimo tego dzieciństwo wielu osób w tamtych latach wspomina się jako beztroskie. Szczególne miejsce w pamięci niemal wszystkich zajmują słodycze z PRL. Choć raczej nie przypominały one tego, co znajdziemy dziś w marketach.
Cukierki, ciastka czy desery w PRL bywały towarem luksusowym. Często trzeba było liczyć na znajomości, wymianę albo własną inwencję w kuchni. Proste przepisy przekazywane z ust do ust pozwalały przygotować domowe słodkości z tego, co akurat udało się kupić, albo jakimś cudem zdobyć. To właśnie wtedy narodziły się pomysły, które dziś traktujemy jako kultowe. To np. charakterystyczne desery w wafelkach, masywne bloki czekoladowe czy ręcznie robione przysmaki na odpustach i jarmarkach.
Każdy region miał w czasach PRL swoje słodkie hity. W jednych miastach można było znaleźć charakterystyczne cukierki o intensywnym smaku, a w innych pojawiały się wyroby dostępne tylko sezonowo. Dla wielu dzieci prawdziwą atrakcją było samo opakowanie – kolorowy papierek, obrazek czy historyjka, które trafiały potem do kolekcji i wymieniano się nimi na podwórkach.
Choć dziś półki sklepowe uginają się od słodyczy z całego świata, to dla wielu osób nie jest już to samo. Wspomnienia tamtych czasów wciąż wywołują uśmiech. Niezależnie od tego, czy ktoś dorastał w mieście, czy na wsi, czy miał szczęście zdobyć coś wyjątkowego, smaki PRL-u stały się częścią wspólnej pamięci. Przygotowaliśmy quiz, który pozwoli Ci cofnąć się w czasie. Sprawdź, ile pamiętasz z dawnych lat i zobacz, czy możesz nazwać się ekspertem od słodkości sprzed kilku dekad. Uwaga! Niektóre pytania mogą zaskoczyć nawet największych amatorów słodyczy!
Charakterystyczne cechy słodyczy z czasów PRL
Słodycze w czasach PRL były symbolem zaradności i kreatywności w obliczu ciągłych niedoborów. Trudności z importem sprawiały, że producenci musieli szukać zamienników dla luksusowych składników, takich jak kakao. To właśnie wtedy na półkach sklepowych królowały słynne wyroby czekoladopodobne. W ich składzie drogi tłuszcz kakaowy zastępowano tańszymi tłuszczami roślinnymi, na przykład olejem rzepakowym. Co ciekawe, produkty te nie były sprzedawane na kartki, dzięki czemu stawały się łatwiej dostępne niż prawdziwa czekolada.
Wiele z kultowych przysmaków tamtych lat bazowało na prostych, tanich i wysokocukrowych składnikach. Efektem były desery, które miały przede wszystkim osłodzić szarą rzeczywistość. W domach królował blok czekoladowy, przygotowywany z margaryny, mleka w proszku i pokruszonych herbatników. Jego smak, choć daleki od dzisiejszych standardów, dla wielu pozostaje niezapomnianym wspomnieniem dziecięcej radości z każdego zdobytego smakołyku.
Kultowe cukierki i lizaki – słodkie skarby z dawnych lat
Wśród słodkości, które definiowały dzieciństwo w PRL, szczególne miejsce zajmowały cukierki i lizaki. Królowały twarde landrynki o owocowych smakach, ciągnące się irysy oraz uwielbiane przez wszystkich kukułki i michałki. Popularne były również cukierki pudrowe, które czasem przybierały formę kolorowych bransoletek na elastycznej nitce, stanowiąc jednocześnie ozdobę i smakołyk. Każdy z tych produktów był małym skarbem, którym chętnie dzielono się na podwórku.
Nie mniejszą popularnością cieszyły się lizaki. Najbardziej charakterystyczne były te wykonane z syropu cukrowego, często z zatopionym w środku wzorem kwiatka. Prawdziwym hitem, dostępnym głównie na odpustach i festynach, były tzw. szczypki – twarde, karmelowe słodkości, które nie tylko doskonale smakowały, ale też zachwycały swoimi kształtami i kolorami, stając się nieodłącznym elementem każdej uroczystości.
Gumy do żucia i wafelki – przysmaki z niespodzianką
W czasach PRL guma do żucia była czymś więcej niż tylko słodką przekąską – stanowiła obiekt kolekcjonerski. Największą furorę robiły guma Turbo z obrazkami samochodów oraz guma Donald, pod której papierkiem kryły się krótkie historyjki z popularnym kaczorem. Choć smak gumy znikał błyskawicznie, to właśnie dołączone do niej obrazki i komiksy sprawiały, że dzieci wydawały na nią każde kieszonkowe. Kolekcje wymieniano na szkolnych korytarzach i podwórkach, a posiadanie rzadkiego okazu było powodem do dumy.
Podobną rolę odgrywały niektóre wafelki. Prawdziwym hitem były greckie Koukou Roukou, w których opakowaniu znajdowała się naklejka do specjalnego albumu. Zebranie całej kolekcji było marzeniem niejednego dziecka. Obok nich na półkach królował legendarny Prince Polo, który stał się polskim towarem eksportowym, oraz proste, ale uwielbiane andruty – cienkie wafelki produkowane w Kaliszu, które do dziś mają swoich wiernych fanów.