- Sąd w Nowym Sączu odrzucił prokuratorski wniosek o umieszczenie w areszcie dwudziestoletniego kierowcy BMW, którego organy ścigania wiążą z niebezpiecznymi rajdami.
- Młody mieszkaniec regionu to drugi podejrzany w sprawie makabrycznego zdarzenia z trzeciego października, kiedy to 21-latek w rozpędzonym Volkswagenie zabił pieszego na pasach.
- Sąd stwierdził, że wobec rzekomego uczestnika ulicznych zawodów w zupełności wystarczą wolnościowe środki zapobiegawcze.
Wypadek na ulicy Piłsudskiego w Nowym Sączu. Brak aresztu dla kierowcy BMW
Nowosądecka Prokuratura Okręgowa cały czas bada okoliczności dramatu, do którego doszło na głównym szlaku komunikacyjnym miasta. Dzisiaj (7 października) odbyło się posiedzenie sądu dotyczące izolacji drugiego z kierowców, podejrzanego o udział w nielegalnym wyścigu. Według organów ścigania to właśnie ten wyścig doprowadził do śmierci niewinnego człowieka, jednak ostatecznie dwudziestolatek z BMW pozostanie na wolności.
Sędzia rozpatrujący sprawę przyznał, że zgromadzony materiał dowodowy uprawdopodobnia popełnienie czynu zabronionego przez podejrzanego, ale nie widzi podstaw do jego zamknięcia w celi. Należy podkreślić, że zupełnie inaczej potraktowano bezpośredniego sprawcę uderzenia w poszkodowanego. Zaledwie kilka dni temu 21-letni właściciel Volkswagena trafił do aresztu na trzy miesiące pod zarzutem spowodowania ze skutkiem śmiertelnym zdarzenia drogowego oraz brania udziału w nielegalnej rywalizacji aut.
Warto przypomnieć szokujące ustalenia śledczych z trzeciego października z godziny siedemnastej trzydzieści. Biegli wspólnie z prokuratorem ocenili, że kierujący Volkswagenem gnał w terenie zabudowanym z prędkością przekraczającą sto dwadzieścia kilometrów na godzinę. Z powodu tak brawurowej jazdy nie miał szans zatrzymać pojazdu przed przejściem i z ogromnym impetem wjechał w pięćdziesięciolatka. Obrażenia potrąconego mężczyzny były na tyle poważne, że zgon nastąpił natychmiast na miejscu zdarzenia.
Śmiertelne potrącenie pieszego. Ustalenia śledczych i monitoring
Badanie alkomatem wykazało, że bezpośredni sprawca zdarzenia był trzeźwy, a dodatkowo zabezpieczono jego krew do rutynowych testów na obecność narkotyków. Prawdziwym przełomem w prowadzonym postępowaniu okazały się relacje naocznych świadków oraz zapisy z miejskich kamer.
Analiza nagrań wideo pozwoliła funkcjonariuszom namierzyć drugiego uczestnika szaleńczej jazdy, którym okazał się dwudziestoletni mieszkaniec Sądecczyzny poruszający się BMW. Podejrzany o udział w nielegalnych zawodach stanowczo zaprzecza przedstawionym mu zarzutom, a jego wersja wydarzeń będzie teraz skrupulatnie sprawdzana. Z kolei starszy o rok sprawca potrącenia przyznaje się do uderzenia człowieka, jednak absolutnie odrzuca tezę o ściganiu się po mieście. Mężczyzna odmówił składania obszernych wyjaśnień przed prokuratorem, deklarując jedynie ogromny żal i chęć zadośćuczynienia bliskim zmarłego. Obaj kierowcy mają czystą kartę w rejestrze karnym, choć wcześniej policja wielokrotnie karała ich mandatami za zbyt szybką jazdę.