Trzymał 148 pytonów w piwnicy. Akt oskarżenia trafił do sądu

Prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko Krzysztofowi M., który odpowie za znęcanie się nad niemal 150 pytonami królewskimi. Sprawa wyszła na jaw dzięki interwencji mieszkańców, którzy zauważyli jednego gada na klatce schodowej krakowskiego bloku. Przeszukanie piwnicy doprowadziło śledczych do makabrycznego odkrycia.

  • Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Krzysztofowi M.
  • Śledztwo rozpoczęło się po zgłoszeniu o pytonie na klatce schodowej.
  • W piwnicy odkryto 147 kolejnych pytonów królewskich.
  • Zwierzęta miały być przetrzymywane w niewłaściwych warunkach.

Jak przekazała Prokuratura Okręgowa w Krakowie, 24 czerwca 2026 roku sformułowano akt oskarżenia. Krzysztof M. musi liczyć się z oskarżeniem o rażące zaniedbywanie aż 148 pytonów królewskich. Według obowiązujących przepisów, za tego rodzaju czyn grozi mu kara sięgająca nawet trzech lat więzienia.

Wszystko zaczęło się w połowie kwietnia 2026 roku. Właśnie wtedy wpłynęło niecodzienne zawiadomienie o egzotycznym wężu pełzającym po klatce schodowej w jednym z budynków na krakowskim Prądniku Białym. Na miejscu błyskawicznie pojawili się policjanci, strażacy oraz funkcjonariusze straży miejskiej. Gad został sprawnie schwytany i natychmiast przewieziony do lokalnego azylu dla zwierząt.

Kilkadziesiąt pojemników w ciemnej piwnicy

Mundurowi szybko zorientowali się, że złapany wąż to tylko czubek góry lodowej. Do akcji zaangażowano specjalistów z policyjnego wydziału walczącego z przestępczością gospodarczą, a także doświadczonego eksperta weterynarii.

Eksploracja piwnicy przyniosła zatrważające rezultaty. Śledczy natknęli się tam na kolejne 147 pytonów królewskich. Węże miały od jednego do dwóch metrów długości i każdy z nich gnieździł się w osobnym, zdecydowanie zbyt małym pojemniku. Prokuratorzy nie mieli złudzeń, że warunki, w jakich wegetowały te egzotyczne zwierzęta, były skrajnie nieodpowiednie.

Podczas interwencji policja wylegitymowała trzech mężczyzn, którzy twierdzili, że opiekują się gadami. Cała trójka została zatrzymana do wyjaśnienia, jednak po zakończeniu niezbędnych formalności zwolniono ich do domów. Wszystkie ocalone pytony trafiły pod skrzydła odpowiednich organizacji ratujących zwierzęta.

Główny oskarżony idzie w zaparte

Główny podejrzany w tej sprawie, Krzysztof M. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu.

Śledczy poinformowali dodatkowo, że z głównego śledztwa wyłączono osobną sprawę. Będzie ona dotyczyć podejrzenia nielegalnego obrotu egzotycznymi zwierzętami, co stanowi bezpośrednie złamanie surowych przepisów obowiązujących w Unii Europejskiej. Ten wątek jest wciąż intensywnie badany przez organy ścigania.

Węże, pająki i dreszczyk emocji w Bydgoszczy! Dragon Expo zachwyciło odwiedzających