Z doniesień „Gazety Wyborczej” wynika, że policjanci z Bydgoszczy zatrzymali 40-latka i 37-latkę, którzy wchodzili w skład grupy przestępczej handlującej środkami psychoaktywnymi w Polsce. Od ich usług miało uzależnić się mnóstwo osób w kryzysie, w tym także małoletnich. Funkcjonariusze przypuszczają, że działania tego gangu mogą łączyć się z tajemniczą śmiercią co najmniej czterech młodych kobiet w Krakowie. W proceder zamieszany był także 58-letni anestezjolog z Dolnego Śląska. Mężczyzna wypisywał recepty na psychotropy i opioidy bez żadnych wskazań medycznych. Jak podaje „Wyborcza”, za jedno zlecenie kasował od 250 do nawet 2 tys. złotych, a w ciągu zaledwie paru miesięcy zarobił w ten sposób nawet 200 tysięcy złotych.
Śledczy nie wykluczają, że w skład grupy przestępczej wchodziło znacznie więcej osób. Dilerzy przekazywali lekarzowi dane swoich klientów, a także sugerowali, by pacjenci nie kupowali leków w aptekach od razu po wystawieniu dokumentu. W ten sposób chciano uniknąć wpadki i zamaskować nielegalną działalność. Problem w tym, że uzależnieni zazwyczaj realizowali zlecenia już następnego dnia. Medyk wypisywał dokumenty taśmowo, kompletnie nie sprawdzając kart chorobowych, przez co ryzykował życiem i zdrowiem rzekomych pacjentów. Służby wciąż pracują nad ustaleniem wszystkich szczegółów tej sprawy.
Zatrzymany 58-latek twierdził, że chciał ratować ludzi. Tak rozbito narkotykowy gang
„Gazeta Wyborcza” ustaliła, że 58-letni anestezjolog tłumaczył swoje zachowanie chęcią pomocy osobom borykającym się z nałogiem. Te argumenty nie trafiły jednak do przekonania funkcjonariuszy. Jedna z policjantek, biorących udział w postępowaniu, przyznała w rozmowie z gazetą, że lekarz wystawiał recepty nawet tym, którzy mieszkali setki kilometrów od jego placówki.
– Czasami anestezjolog sam decydował, że na kogoś już nie może wystawiać recepty. Wtedy prosił o inne dane. Kolegom mówił, że dzięki "biznesowi" nie musi już brać dodatkowych dyżurów w szpitalu –
Śledczy wpadli na trop gangu nie tylko ze względu na odległość między pacjentami a lekarzem. Kluczowe okazało się powiązanie serii zgonów młodych kobiet w Krakowie, do których dochodziło od 2021 roku. Policjanci zauważyli w tych sprawach elementy wspólne i postanowili połączyć je w jedno dochodzenie. Do tej pory w ramach tego śledztwa zarzuty usłyszało 17 osób, z czego dziesięć trafiło za kratki, a pozostałe objęto policyjnym nadzorem.