Tłumy pożegnały Mariana Korala. Słowa kapłana chwytają za serce

2026-03-11 14:11

W Nowym Sączu rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe Mariana Korala. Współzałożyciel słynnego przedsiębiorstwa produkującego lody został pożegnany w kościele pw. Ducha Świętego. Duchowny celebrujący mszę wygłosił poruszającą homilię, w której przypomniał o ogromnym zaangażowaniu zmarłego w życie lokalnej społeczności oraz jego niezachwianych wartościach. Biznesmen zapisał się w pamięci mieszkańców jako człowiek niezwykle oddany bliskim i współpracownikom.

  • W środę, 11 marca o godzinie 13:00 w nowosądeckim kościele pw. Ducha Świętego sprawowano mszę pogrzebową w intencji Mariana Korala, współzałożyciela potężnej marki produkującej lody.
  • W trakcie wygłaszania homilii duchowny zaznaczył, że zmarły biznesmen stanowił wzór człowieka głębokiej wiary i miłości, silnie zaangażowanego w życie parafialne oraz sprawy całej Sądecczyzny.
  • Kapłan zwrócił szczególną uwagę na bliskie relacje rodzinne przedsiębiorcy, wspominając o jego półwiecznym małżeństwie z żoną Marią oraz niezwykłej więzi z bratem Józefem, która zaowocowała ogromnym sukcesem biznesowym.

Pogrzeb Mariana Korala w Nowym Sączu. Słowa kapłana podczas mszy

Uroczystości żałobne w intencji zmarłego biznesmena rozpoczęły się w środę, 11 marca o godzinie 13.00 w kościele pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu. Marian Koral, który wspólnie z bratem zbudował ogólnopolskie imperium lodowe, odszedł z tego świata w niedzielę, 8 marca w wieku 74 lat. Odprawiający nabożeństwo ksiądz skierował do wiernych bardzo osobiste słowa, w których skupił się na roli, jaką w życiu zmarłego odgrywała budowa międzyludzkiej wspólnoty.

- Nasz brat śp. Marian był człowiekiem wiary, ale wiedział, że sama wiara jest martwa i musi się przełożyć na miłość. Stawiał wymagania najpierw sobie, przede wszystkim sobie, a potem innym. Był człowiekiem wiary i wiedział, że ostateczny bilans miłości zawsze wychodzi dodatni. Ta miłość nakazywała mu wybaczać. Tu jest też drugi wymiar naszego brata Mariana. Był człowiekiem wspólnoty, najpierw tej małżeńskiej, którą przez 50 lat tworzył w związku z Marią. Zwłaszcza w ostatnich tygodniach, każdej niedzieli odwiedzaliśmy dom Państwa Koralów i widzieliśmy jak wzajemnej się o siebie troszczyli. Był też człowiekiem wspólnoty w całej swojej rodzinie, ze swoimi braćmi, także tym już nieżyjącym, łączyły go szczególne więzi. Z bratem Józefem łączyła go serdeczna przyjaźń; coś wyjątkowego, większego niż więzy krwi, co pozwoliło im razem dokonać czegoś wielkiego. Śp. brat Marian był także człowiekiem wspólnoty naszej parafii, całej diecezji i całej Sądecczyzny. Wiedział, że przynależność do wspólnoty to nie tylko podpisanie listy obecności, ale przed wszystkim serce otwarte na potrzeby innych. "Być dla innych, kochać i im służyć" - tak starał się żyć śp. Marian - mówił kapłan podczas kazania.

Pośmiertnie Marian Koral został uhonorowany przez prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Tragedie w rodzinie Koralów. Śmierć brata Jana i bratowej Barbary

Warto przypomnieć, że słynna rodzina z branży spożywczej w ostatnim czasie mierzyła się już z niezwykle bolesnymi stratami. W ubiegłym roku na zawsze pożegnano najstarszego z rodzeństwa, Jana Korala. Mężczyzna prowadził własną działalność gospodarczą i był właścicielem tradycyjnej cukierni rzemieślniczej. Z kolei kilka lat wcześniej odeszła Barbara Koral, żona Józefa i szwagierka zmarłego niedawno Mariana. Kobieta przegrała długą walkę z ciężką chorobą, jaką był nowotwór trzustki.

Grób rodziny Koral w Nowym Sączu
Sonda
Czy ostatnio straciłeś kogoś bliskiego?