- Jezioro Klimkowskie jest obecnie wypełnione w 60%, jednak mieszkańcy obawiają się powtórki z ubiegłego roku, gdy poziom wody spadł do 12%.
- Niski poziom wody w zbiorniku ma negatywny wpływ na zaopatrzenie w wodę pitną oraz na turystykę w regionie.
- Klimkówka to sztuczny zbiornik wodny, który powstał po wybudowaniu zapory na rzece Ropie. Jezioro zagrało w filmie Jerzego Hoffmana "Ogniem i mieczem".
Klimkówka to perła Beskidu Niskiego. Jezioro zagrało w filmie Jerzego Hoffmana
Jezioro Klimkowskie, czyli popularna Klimkówka, powstało po zbudowaniu w Beskidzie Niskim zapory na rzece Ropie. Wcześniej w tym samym miejscu istniała wieś o nazwie Klimkówka. Zbiornik ma pojemność 42,59 mln m³ i zajmuje ponad 300 hektarów. Wysokość zapory wynosi 37 metrów. Budowa zapory rozpoczęła się jeszcze w latach 70. XX wieku i trwała przez ponad 20 lat.
Jednym z najciekawszych aspektów funkcjonowania Klimkówki jest... kariera filmowa. Jezioro zagrało rzekę Dniepr w filmie Jerzego Hoffmana "Ogniem i mieczem". Nie była to zresztą pierwsza "rola filmowa" Klimkówki. W połowie lat 70. ubiegłego wieku pojawiła się ona w serialu "Znaki szczególne".
Klimkówka wysycha. Mieszkańcy zaniepokojeni brakiem wody
Jak podaje Radio Kraków, obecnie Jezioro Klimkowskie jest napełnione w około 60 procentach. Dla mieszkańców okolicznych miejscowości to zaledwie chwilowe wytchnienie. W ich pamięci wciąż żywe są obrazy z ubiegłego roku, kiedy poziom wody spadł do zaledwie 12 procent. To był prawdziwy dramat, który uświadomił wszystkim, jak krucha jest równowaga ekologiczna tego regionu. Przed budową zapory w okolicy występowały cykliczne susze, mieszkańcy obawiają się powrotu notorycznych problemów z dostępem do wody.
Zbiornik Klimkowski ma znaczenie nie tylko dla zaopatrzenia w wodę, ale także dla turystyki, która stanowi ważne źródło dochodów dla okolicznych gmin. Niestety, niski poziom wody bezpośrednio przekłada się na spadek liczby odwiedzających. Ta zeszłym roku była kilkukrotnie niższa od 12 miesięcy wcześniej. Receptą na poprawę sytuacji miałoby być zmniejszenie odpływu wody z zapory.
– Dotarły do nas propozycje samorządowców z powiatu gorlickiego i chcemy wyjść im naprzeciw. Konieczna jest jednak zmiana instrukcji gospodarowania wodą i uzyskanie nowego pozwolenia wodnoprawnego w Ministerstwie Infrastruktury. To skomplikowana procedura wymagająca szczegółowych analiz - przekazał Radiu Kraków Filip Szatanik, rzecznik Wód Polskich.