W miejscu, które dla setek mieszkańców jest oazą spokoju, rozegrał się dramat. Sześciomiesięczny jamnik o imieniu Wafel został śmiertelnie zaatakowany przez agresywnego psa, biegającego luzem w Parku Lotników Polskich. Do zdarzenia doszło w pobliżu Ogrodu Doświadczeń im. Stanisława Lema, w bezpośrednim sąsiedztwie placu zabaw.
Właściciele Wafla, pogrążeni w rozpaczy, opisali całe zajście w mediach społecznościowych. Według ich relacji, pies w typie amstaffa lub pitbulla poruszał się bez smyczy i kagańca, a jego właściciel znajdował się daleko. Chwila nieuwagi przerodziła się w tragedię.
Emocje potęguje fakt, że do ataku doszło w miejscu publicznym, uczęszczanym przez rodziny z dziećmi. Właściciele jamnika podkreślają, że konsekwencje mogły być znacznie gorsze, co wybrzmiewa w ich apelu.
Polecany artykuł:
To wszystko wydarzyło się kilka metrów od placu zabaw, na którym przebywały dzieci. Tym razem pies zatrzymał się na naszym psie, ale równie dobrze ofiarą mógł paść człowiek – pisze właściciel Wafla, prosząc świadków o pomoc.
Sprawą natychmiast zajęła się policja. Jak informuje portal gazetakrakowska.pl, oficjalne zgłoszenie wpłynęło 17 lutego, gdy weterynarz potwierdził zgon psa w wyniku odniesionych obrażeń. Funkcjonariusze prowadzą intensywne działania w celu ustalenia tożsamości właściciela agresywnego czworonoga.
Komisarz Piotr Szpiech z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie w rozmowie z portalem powiedział: „Analizujemy sprawę. Na ten moment prowadzimy postępowanie z artykułu 77 Kodeksu wykroczeń, czyli niezachowanie środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, ale kwalifikacja czynu może ulec zmianie”.