Tragiczna śmierć młodej kobiety w Tatrach. Ostrzegano ją przed wejściem na szlak

2026-10-08 12:14

W rejonie Zawratu młoda kobieta zginęła po upadku z dużej wysokości. Ze słów ratowników i świadka wynika, że tragedii można było zapobiec. Kobieta nie miała odpowiedniego sprzętu i zignorowała prośby o zawrócenie ze szlaku.

Czerwono-biały śmigłowiec TOPR lecący nad szczytami Tatr. O tragicznej śmierci turystki przeczytasz na Eska Kraków.
Autor: Wojciech Basałygo/SE
  • W okolicach Zawratu, w Tatrach doszło do tragicznego zdarzenia, w którym zginęła młoda turystka. Ratownicy TOPR ruszyli z błyskawiczną pomocą, a po przybyciu na miejsce reanimowali kobietę, niestety bezskutecznie.
  • Turystka weszła na stromy, twardy śnieg bez sprzętu zimowego, co skończyło się upadkiem. Nie posiadała m.in. czekana, raków ani kasku. Jest to kolejna tego typu tragedia w ostatnich dniach w Tatrach.
  • Świadek tego zdarzenia relacjonuje, że ostrzegał kobietę o śmiertelnym niebezpieczeństwie. Proponował jej nawet pomoc w zejściu oraz wypożyczenie swoich raczków. Mimo wszystko odmówiła i poszła wyżej.

Tragedia na szlaku w Tatrach. Turystka nie posłuchała ostrzeżeń

Zgłoszenie o dramacie wpłynęło do Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego we wtorek (6 października) po południu. Przekazano informacje, że człowiek spadł z rejonu Zawratu w kierunku Zmarzłego Stawu. Ratownicy od razu wkroczyli do akcji. Śmigłowiec, który chwilę wcześniej wrócił po interwencji pod Szpiglasową Przełęczą do Zakopanego, wyruszył natychmiast.

Ratownicy zjechali z pokładu maszyny przy leżącej turystce. U kobiety doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Ratownicy medyczni musieli więc przejść do szybkiej resuscytacji. Akcja reanimacyjna trwała cały czas w drodze śmigłowcem do Zakopanego. Niestety, wbrew wysiłkom medyków i goprowców, młoda kobieta zmarła.

Dla TOPR to kolejna śmierć na tatrzańskim szlaku na przestrzeni kilku dni. Jak ustalono, kobieta poruszała się po twardym i zmrożonym śniegu, lecz była całkowicie nieprzygotowana. Nie posiadała zimowego ekwipunku, który pozwoliłby jej przeżyć i uniknąć tego wypadku.

Relacja świadka z okolic Zawratu. „Dwukrotnie proponowałem jej pomoc”

Światło na sprawę rzuciła relacja naocznego świadka. Mężczyzna rozmawiał z poszkodowaną na chwilę przed jej upadkiem. W tym momencie schodził już na dół wraz z osobą, której sam pomagał z racji napadu paniki na trudnym szlaku.

Wtedy spotkaliśmy ją — szła w górę bez kasku, czekana i raków. Nie miała nawet raczków – opisuje moment spotkania. Zauważając tak bezmyślne podejście, postanowił przekonać młodą kobietę do zawrócenia i zmiany planów.

Namawiałem ją do zawrócenia i proponowałem, że również ją sprowadzę na dół. Ostrzegłem ją, że kilka dni wcześniej w tym miejscu zginęła osoba – zaznacza świadek.

Okazuje się, że mężczyzna miał również zapasowe wyposażenie, które zaoferował poszkodowanej. Chciał tym samym uchronić ją przed tragicznym upadkiem.

Sam miałem na nogach raki, a w plecaku zapasowe raczki. Dwukrotnie zaproponowałem, że jej je dam. Zależało mi, żeby wróciła cało – mówi świadek.

Z relacji jasno wynika, że turystka pomimo ostrzeżeń nie zrezygnowała ze wspinaczki na przełęcz w takich warunkach. Zaledwie kilkanaście minut później doszło do tragedii – po utracie równowagi kobieta spadła ze szlaku w przepaść.

Sonda
Czy turyści wybierający się w góry powinni mieć wykupione ubezpieczenie?
Rodzinę ofiar wypadku na A1 aż wryło, gdy Sebastian M. zabrał głos

ROLKI