- W okolicach Zawratu, w Tatrach doszło do tragicznego zdarzenia, w którym zginęła młoda turystka. Ratownicy TOPR ruszyli z błyskawiczną pomocą, a po przybyciu na miejsce reanimowali kobietę, niestety bezskutecznie.
- Turystka weszła na stromy, twardy śnieg bez sprzętu zimowego, co skończyło się upadkiem. Nie posiadała m.in. czekana, raków ani kasku. Jest to kolejna tego typu tragedia w ostatnich dniach w Tatrach.
- Świadek tego zdarzenia relacjonuje, że ostrzegał kobietę o śmiertelnym niebezpieczeństwie. Proponował jej nawet pomoc w zejściu oraz wypożyczenie swoich raczków. Mimo wszystko odmówiła i poszła wyżej.
Tragedia na szlaku w Tatrach. Turystka nie posłuchała ostrzeżeń
Zgłoszenie o dramacie wpłynęło do Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego we wtorek (6 października) po południu. Przekazano informacje, że człowiek spadł z rejonu Zawratu w kierunku Zmarzłego Stawu. Ratownicy od razu wkroczyli do akcji. Śmigłowiec, który chwilę wcześniej wrócił po interwencji pod Szpiglasową Przełęczą do Zakopanego, wyruszył natychmiast.
Ratownicy zjechali z pokładu maszyny przy leżącej turystce. U kobiety doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Ratownicy medyczni musieli więc przejść do szybkiej resuscytacji. Akcja reanimacyjna trwała cały czas w drodze śmigłowcem do Zakopanego. Niestety, wbrew wysiłkom medyków i goprowców, młoda kobieta zmarła.
Dla TOPR to kolejna śmierć na tatrzańskim szlaku na przestrzeni kilku dni. Jak ustalono, kobieta poruszała się po twardym i zmrożonym śniegu, lecz była całkowicie nieprzygotowana. Nie posiadała zimowego ekwipunku, który pozwoliłby jej przeżyć i uniknąć tego wypadku.
Relacja świadka z okolic Zawratu. „Dwukrotnie proponowałem jej pomoc”
Światło na sprawę rzuciła relacja naocznego świadka. Mężczyzna rozmawiał z poszkodowaną na chwilę przed jej upadkiem. W tym momencie schodził już na dół wraz z osobą, której sam pomagał z racji napadu paniki na trudnym szlaku.
Wtedy spotkaliśmy ją — szła w górę bez kasku, czekana i raków. Nie miała nawet raczków – opisuje moment spotkania. Zauważając tak bezmyślne podejście, postanowił przekonać młodą kobietę do zawrócenia i zmiany planów.
Namawiałem ją do zawrócenia i proponowałem, że również ją sprowadzę na dół. Ostrzegłem ją, że kilka dni wcześniej w tym miejscu zginęła osoba – zaznacza świadek.
Okazuje się, że mężczyzna miał również zapasowe wyposażenie, które zaoferował poszkodowanej. Chciał tym samym uchronić ją przed tragicznym upadkiem.
Sam miałem na nogach raki, a w plecaku zapasowe raczki. Dwukrotnie zaproponowałem, że jej je dam. Zależało mi, żeby wróciła cało – mówi świadek.
Z relacji jasno wynika, że turystka pomimo ostrzeżeń nie zrezygnowała ze wspinaczki na przełęcz w takich warunkach. Zaledwie kilkanaście minut później doszło do tragedii – po utracie równowagi kobieta spadła ze szlaku w przepaść.