Uzdrowisko Mateczny znów tętni życiem. Historia miejsca, które odkrył czeski budowniczy

2026-04-23 11:50

Krakowskie uzdrowisko przy Rondzie Matecznego ma niezwykle barwną historię, która zaczęła się od przypadku podczas budowy prywatnego domu. Przez lata miejsce to służyło chorym, żołnierzom Wehrmachtu, a nawet hutnikom potrzebującym regeneracji po ciężkiej pracy. Dzisiaj tradycja picia mineralnej wody wróciła na mapę miasta dzięki nowoczesnej pijalni nawiązującej do dawnego stylu.

Woda

i

Autor: Pixabay.com
  • W 1898 roku Antoni Mateczny, czeski budowniczy, odkrył lecznicze źródła siarkowe w krakowskim Podgórzu, dzięki wskazówkom różdżkarza, co doprowadziło do otwarcia zakładu kąpielowego w 1905 roku.
  • Podczas II wojny światowej uzdrowisko służyło jako szwalnia dla Wehrmachtu, a po wojnie zostało zdewastowane przez Armię Czerwoną; w czasach PRL upaństwowiono je i uruchomiono pijalnię wody „Krakowianka” dla hutników.
  • Po niemal 30 latach przerwy, w 2021 roku, w Krakowie przy Rondzie Matecznego otwarto nowoczesną pijalnię wód mineralnych, która nawiązuje architekturą i stylem do dawnego uzdrowiska, przywracając tym samym jego funkcję.

Jak Antoni Mateczny odkrył lecznicze źródła w Krakowie? Pomógł mu różdżkarz

Wszystko zaczęło się w 1898 roku, kiedy to Antoni Mateczny, Czech z pochodzenia, postanowił na stałe osiąść w krakowskim Podgórzu. Wykupił ziemię w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się jedno z najbardziej ruchliwych rond w mieście. Mateczny planował po prostu wybudować tam dom dla swojej rodziny, ale podczas prac budowlanych pojawił się spory problem z dostępem do wody. Mimo głębokich wierceń ziemia pozostawała sucha. Zdeterminowany właściciel poprosił o pomoc różdżkarza, który wskazał mu konkretny punkt na działce. To był strzał w dziesiątkę, choć zapach tego, co wypłynęło na powierzchnię, mógł początkowo zniechęcać.

No kopano, wiercono, ale nie można było się dokopać do żadnej wody. W końcu gdzieś tam, jak legenda głosi, wieczorem już, kiedy nie było nadziei, wypłynęła woda o dosyć specyficznym zapachu. Woda, która pachniała potocznie, określa się to, jajeczkiem, ale oczywiście był to zapach siarkowodoru, zapach ten mógłby odrzucić wiele osób w tamtym czasie, ale trafiło właśnie na odpowiednią osobę, ponieważ Antoni Mateczny był stałym bywalcem czeskich uzdrowisk, przede wszystkim uzdrowiska w Carlsbadzie, więc on doskonale wiedział, na co natrafił i wiedział, że można pewnie na tym zbić też dobry interes – powiedział Maciej Tomaszewski, specjalista ds. marketingu i przewodnik.

Mateczny, mając doświadczenie z europejskich kurortów, szybko zrozumiał, że trafił na skarb. Już w 1905 roku otworzył własny zakład kąpielowy, który szybko zyskał sławę jako miejsce leczące reumatyzm i problemy z nerwami. Nazwa „Mateczny” tak mocno przylgnęła do tego miejsca, że po ponad stu latach wciąż używają jej wszyscy mieszkańcy Krakowa, nawet ci, którzy nie mają pojęcia o leczniczych właściwościach tutejszej wody.

Szwalnia dla Wehrmachtu i woda dla hutników. Burzliwa historia krakowskiego uzdrowiska

Lata świetności uzdrowiska przerwał wybuch II wojny światowej. Kiedy do Krakowa weszli Niemcy, budynek przestał służyć kuracjuszom. Okupanci postanowili wykorzystać go w celach militarnych, ale w bardzo nietypowy sposób. Zamiast szpitala czy bazy, urządzono tam zakład produkcyjny. Zamiast kąpieli siarczkowych, w środku odbywało się szycie odzieży, która miała chronić żołnierzy na froncie przed mrozem. Po wojnie obiekt nie miał szczęścia, bo na krótko zajęła go Armia Czerwona, co doprowadziło do dalszej dewastacji całego kompleksu.

Kiedy przyszli tutaj Niemcy, oni zajęli ten budynek i przystosowali go jako zakład produkcji trykotarskiej. Produkowali tutaj szaliki, swetry, rękawiczki dla Wehrmachtu. Tak to trwało przez wojnę. Po wojnie tutaj na chwilę zakwaterował się oddział Armii Czerwonej, oddział sanitarny, który też dopełnił zniszczenie tego obiektu – wspominał Maciej Tomaszewski.

W czasach PRL-u uzdrowisko zostało upaństwowione. W latach 70. XX wieku uruchomiono tam pijalnię oraz rozlewnię wody o nazwie Krakowianka. Ze względu na swój unikalny skład i dużą zawartość minerałów, woda ta stała się obowiązkowym elementem diety robotników pracujących w ekstremalnie trudnych warunkach. Największym odbiorcą była Huta im. Lenina, gdzie hutnicy wypacali mnóstwo minerałów podczas obsługi wielkich pieców i musieli je szybko uzupełniać.

Produkowano tutaj wodę Krakowiankę, która pewnie znana jest starszym krakowianom. Woda była słynna, była też dostarczana, ze względu na swoje właściwości unikalne do wielu zakładów produkcyjnych. Przede wszystkim do Huty imienia Lenina, gdzie pracujący właśnie w ciężkich warunkach hutnicy, korzystając z tej wody, mogli bardzo szybko uzupełnić wypocone podczas ciężkiej pracy minerały – opowiadał ekspert w wywiadzie dla Radia ESKA.

Pijalnia wód przy Rondzie Matecznego dzisiaj. Tradycja wróciła do Krakowa po 30 latach

Po zmianach ustrojowych w latach 90. pijalnia podupadła i na długi czas zniknęła z mapy miasta. Przez prawie trzy dekady mieszkańcy nie mieli możliwości korzystania z lokalnych źródeł mineralnych. Sytuacja zmieniła się dopiero w 2021 roku, kiedy obecny inwestor postanowił przywrócić parkowi zdrojowemu jego dawną funkcję. Powstał nowoczesny budynek pijalni, który musiał spełnić surowe wymagania konserwatora zabytków, aby idealnie współgrać z historycznym otoczeniem i stylem secesyjnym, który dominował tu na początku ubiegłego wieku.

Budynek Krakowskiej Pijalni Zdrojowej to jest budynek, który ma dopiero 3 lata. Ale oczywiście cały tutaj Park Zdrojowy znajduje się pod kuratelą konserwatora zabytków. Dlatego też, kiedy powstawała pijalnia, wymóg był też taki, aby ten nowy budynek nawiązywał swoją architekturą do historycznego budynku, żeby była to jakby spójna całość – tłumaczył Maciej Tomaszewski.

Obecnie krakowianie i turyści mogą ponownie pić wodę mineralną w samym sercu Podgórza. Cały teren parku został odnowiony, a architektura nowej pijalni oraz etykiety butelkowanych tam wód nawiązują do czasów Antoniego Matecznego. To miejsce pokazuje, że nawet po trzydziestu latach przerwy i bardzo trudnych przejściach wojennych, krakowska tradycja uzdrowiskowa potrafiła się odrodzić i ponownie służyć ludziom.

Wyrok w sprawie byłego rektora Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie