Spis treści
To nie pierwszy taki przypadek
Seria niebezpiecznych zdarzeń z udziałem dźwigów osobowych w stolicy Małopolski trwa. Zaledwie w styczniu służby interweniowały w bloku przy ulicy Armii Krajowej. Wówczas winda zerwała się z 83-letnią kobietą w środku, spadając o dwa piętra. Seniorka, która w wyniku uderzenia złamała nogę, musiała przejść operację w szpitalu. Z pułapki uwolnili ją strażacy.
Dramat w "Domu Wschodzącego Słońca"
Do kolejnego mrożącego krew w żyłach incydentu doszło w charakterystycznym budynku na krakowskiej Krowodrzy. 72-letni mężczyzna wsiadł do kabiny na poziomie parkingu i wjechał na drugie piętro. Właśnie tam urządzenie uległo awarii. Dźwig wraz z pasażerem gwałtownie runął w dół, zatrzymując się dopiero w maszynowni.
Mimo groźnie wyglądającego upadku, seniorowi nic poważnego się nie stało. Sytuacja była jednak dramatyczna, ponieważ system alarmowy zawiódł. Przycisk awaryjny w kabinie nie zadziałał, a uwięziony mężczyzna musiał liczyć na pomoc z zewnątrz. Jego wołanie usłyszał portier, który natychmiast zaalarmował służby. Akcja ratunkowa zakończyła się sukcesem po godzinie, gdy strażacy wydostali 72-latka na zewnątrz.
Strach padł na lokatorów
Apartamentowiec przy ulicy Bratysławskiej to jeden z najwyższych obiektów mieszkalnych w mieście, liczący aż 17 pięter. Po wypadku mieszkańcy obawiają się korzystać z jedynej czynnej windy, nie mając pewności co do jej stanu technicznego.
– A wchodzić na najwyższe piętra jest bardzo ciężko – mówią.