Wyjechały na wakacje, by zapomnieć o śmierci mamy. Zginęły pod kołami szaleńca

2026-07-13 9:16

Miały przed sobą całe życie. Cztery siostry z Krzyszkowic w Małopolsce pojechały na wakacje, żeby odpocząć po rodzinnej tragedii - dwa lata wcześniej straciły matkę. Ten wyjazd miał być początkiem nowego, spokojniejszego rozdziału. Jednak los napisał dla nich brutalny scenariusz. Dwie z nich zginęły w jednym z najkrwawszych zamachów terrorystycznych w Europie.

  • Lipiec 2016 roku miał być dla czterech sióstr z małopolskich Krzyszkowic czasem oddechu. Chciały złapać dystans po śmierci matki, która odeszła dwa lata wcześniej.
  • 14 lipca znalazły się w Nicei. Podczas obchodów Dnia Bastylii spacerowały Promenadą Anglików. To tam rozegrał się dramat.
  • Mohamed Lahouaiej Bouhlel z premedytacją wjechał rozpędzoną ciężarówką w tłum. Marzena zginęła na miejscu, Magdalena zmarła chwilę później. Pozostałej dwójce oraz partnerowi Doroty udało się uciec.
  • Bilans zamachu to 84 ofiary śmiertelne, w tym 15 najmłodszych. Ciała zamordowanych Polek spoczęły na cmentarzu w rodzinnej miejscowości.

Wyjazd do Francji zamienił się w koszmar. Jak Polki znalazły się na Promenadzie Anglików?

Był 14 lipca 2016 roku. Lazurowe Wybrzeże tętniło życiem, a na słynnej Promenadzie Anglików w Nicei zebrały się tłumy. Turyści i lokalsi czekali na imponujący pokaz sztucznych ogni, który miał zwieńczyć obchody narodowego święta Francji. W tym gwarze znalazły się Magdalena, Marzena, Dorota i Gabrysia - cztery siostry z Polski. Wcześniej przyleciały budżetowymi liniami do Włoch, a towarzyszył im chłopak najstarszej z sióstr.

Wyjazd miał wymiar symboliczny - dziewczyny chciały odpocząć po dramacie, jakim była utrata mamy. Na wycieczkę zapracowały same, a w rodzinnym domu z ojcem zostali ich bracia. Wybór padł na Włochy, ponieważ pracował tam ojciec chłopaka Doroty, który zaoferował im nocleg. Zaledwie kilka dni po przyjeździe na południe Półwyspu Apenińskiego grupa wpadła na spontaniczny pomysł: jedziemy do Nicei obejrzeć fajerwerki.

Dzień Bastylii w Nicei oznaczał beztroską zabawę, hałas i rozświetlone niebo nad Morzem Śródziemnym. Promenada pękała w szwach. Polki - Magdalena, Marzena, Dorota i Gabrysia - chłonęły wakacyjną atmosferę, nie zdając sobie sprawy, że za moment ich życie legnie w gruzach.

Po zakończeniu pokazu ruszyły w drogę powrotną. Miały spacerować plażą, ale z powodu chłodu zrezygnowały z tego pomysłu. Szły zwyczajnym krokiem w gęstym tłumie. Nagle ich oczom ukazała się ciemna ciężarówka, jadąca bez włączonych świateł. To były sekundy. Sielanka w mgnieniu oka przerodziła się w krwawą rzeź.

Zamach w Nicei. Islamski terrorysta wjechał w tłum

Kobiety nie zdawały sobie sprawy, że pojazdem kieruje islamski terrorysta, którego jedynym celem jest zabicie jak największej liczby osób. Dorota ze swoim partnerem i najmłodszą siostrą odskoczyli w stronę wiaty przystankowej - ten ułamek sekundy ocalił im życie. Magdalena i Marzena uciekły w kierunku, w którym skręciła rozpędzona, 19-tonowa ciężarówka. Marzena zginęła natychmiast. Zrozpaczona Dorota robiła, co mogła, by uratować Magdalenę, ale jej wysiłki na nic się zdały. W odstępie zaledwie kilku minut straciła kolejne bliskie osoby. Kierowca pędził autem przez dwa kilometry, taranując ludzi. Młody mężczyzna został zastrzelony przez funkcjonariuszy.

Ten atak kosztował życie 84 osób z różnych zakątków świata, wśród których było 15 dzieci. Ponad 200 osób zostało poszkodowanych, wielu bardzo ciężko. Sprawca, mieszkający w Nicei Mohamed Lahouaiej-Bouhlel, planował zbrodnię od miesięcy i ukradł pojazd, by zrealizować swój plan. Francuskie służby zatrzymały osoby, które mu pomagały. Ostatecznie na ławie oskarżonych zasiadło osiem osób, które usłyszały wyroki od 2 do 8 lat więzienia. Ciała Magdaleny i Marzeny spoczęły w rodzinnym grobowcu w Krzyszkowicach, tuż obok mamy. Tragedia z 2016 roku zapisała się w historii jako jeden z najbardziej przerażających aktów terroru na Starym Kontynencie.

Sonda
Czy obawiasz się zamachu terrorystycznego w Polsce?
Planował zamach, studiował na KUL