- W Skawinie doszło do morderstwa czterech osób: 57-letniej kobiety, jej córki, 8-dniowej dziewczynki oraz 35-letniego Mateusza G.
- Prokuratura analizuje dowody elektroniczne oraz oczekuje na wyniki badań toksykologicznych.
- Pogrzeb 35-letniego sprawcy odbył się w ścisłej tajemnicy, równolegle z ceremonią pożegnalną jego ofiar.
Prokuratura wciąż analizuje dowody po tragedii w Skawinie
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie, Tomasz Waszczuk, w wypowiedzi dla "Super Expressu" poinformował, że postępowanie jest nadal w toku. Jak wyjaśnił, śledczy cały czas czekają na opinie z zakresu toksykologii oraz szczegółową analizę sprzętu elektronicznego zabezpieczonego na miejscu zdarzenia. Prokurator podkreślił, że na obecnym etapie nie przewiduje się zamknięcia sprawy. Zagadką pozostaje motyw działania mężczyzny, uchodzącego wcześniej za wzorowego partnera, który z utęsknieniem oczekiwał narodzin swojego dziecka.
Konflikt Mateusza G. z teściową mógł doprowadzić do tragedii
Z doniesień "Super Expressu" wynika, że stosunki między 35-latkiem a matką jego żony nie układały się najlepiej. Wiadomo, że już w przeszłości między Mateuszem G. a Zofią P. dochodziło do spięć. Według informatora gazety, nawet błaha kłótnia mogła być zapalnikiem do tragicznego finału. Kobieta pojawiła się w mieszkaniu młodych na ich wyraźną prośbę, aby zaopiekować się noworodkiem podczas ich zaplanowanej wizyty w przychodni.
Przerażający przebieg morderstwa w Skawinie. Zofia P. zginęła jako pierwsza
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że pierwszą ofiarą 35-latka była jego teściowa. Następnie mężczyzna miał pozbawić życia swoją żonę, a na samym końcu zamordował kilkudniową córeczkę. Po dokonaniu tych potwornych czynów zamknął się w łazience i odebrał sobie życie. Prokuratorzy liczą, że kluczowe informacje uda się wyciągnąć z zabezpieczonych smartfonów małżeństwa, co pomoże w ostatecznym ustaleniu powodów, dla których Mateusz G. dopuścił się zbrodni.
Tajemniczy pogrzeb 35-letniego mordercy ze Skawiny
Ostatnie pożegnanie mężczyzny zorganizowano w głębokim sekrecie. Ceremonia odbyła się w tym samym czasie, gdy krewni i znajomi opłakiwali jego żonę, córkę i teściową. Zrezygnowano z wywieszania tradycyjnych klepsydr, a ciało 35-latka spoczęło na cmentarzu w jego rodzinnej wsi. Obecnie miejsce pochówku zdobią jedynie skromne wiązanki oraz kilka zapalonych zniczy.