Testy hybrydowych wozów konnych w Tatrach nie przebiegły pomyślnie. Pojawiły się problemy z akumulatorem

Na drodze do Morskiego Oka zakończyły się testy konnego wozu hybrydowego ze wspomaganiem elektrycznym. Problemem okazały się akumulatory i obsługa systemu, dlatego na razie zaprzestano dalszego testowania – powiedział Zbigniew Kowalski z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Testy hybrydowych wozów konnych w Tatrach nie przebiegły pomyślnie
Autor: Rj1979, Wikipedia/ Creative Commons Dorożki konne w Zakopanem

Tatry. Hybrydowy wóz konny w przyszłości może zastąpić tradycyjne dorożki

Hybrydowy wóz konny to innowacyjny pojazd, który podczas jazdy pod górę wspomaga silnikami elektrycznymi pracę koni. Natomiast w czasie jazdy w dół akumulatory są ładowane i można odzyskać nawet 95 proc. energii. Wóz hybrydowy jest cięższy od klasycznego o około 500 kg i jest też dłuższy z uwagi na akumulatory i system przekładni. Wszystkie mechanizmy zostały w tym pojeździe ukryte pod podwoziem. Nadwozie jest niemal identyczne jak w tradycyjnych wozach. Prototyp hybrydowego wozu konnego został sfinansowany przez TPN i kosztował 120 tys. zł. Decyzję o testowaniu takich wozów podjęły w 2015 r. władze TPN po protestach obrońców praw zwierząt, którzy domagają się całkowitego usunięcia transportu konnego ze szlaku do Morskiego Oka. Niestety testy wykazały kilka problemów.

— Problemem okazały się akumulatory oraz obsługa wspomagania elektrycznego, ponieważ ten system wymagał stałego monitoringu i ustawiania napędu. Woźnica jednak nie może się zajmować powożeniem i nastawianiem tego sprzętu jednocześnie. Wiemy, w czym jest problem, natomiast nie ma decyzji co do dalszych działań. Czekamy na odpowiedź producenta wozu co do dalszych propozycji udoskonalenia tego prototypu — powiedział Zbigniew Kowalski z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Problemy hybrydowego wozu konnego

Oprócz niewystarczającej mocy zastosowanych w wozie akumulatorów problematyczne okazało się nastawianie mocy wspomagania w trakcie jazdy. Ponadto nowoczesne żelowe akumulatory, które zastosowano w wozie, okazały się za słabe. Podczas testu w pełni naładowane akumulatory zaczęły się szybko rozładowywać. Testujący musieli zredukować do minimum wspomaganie, aby udało się dojechać do końca trasy. Podczas jazdy w dół z kolei, akumulatory się ładowały i tu nie było problemu.

W PRL kochały się w nim nasze mamy i babcie! Jak dobrze pamiętasz kultowego "Janosika"?
Pytanie 1 z 12
Gdzie po raz pierwszy spotkali się Janosik, Kwicoł i Pyzdra ?

— Aby sprawnie obsługiwać system wspomagania, na wozie musiałyby być dodatkowa osoba, która by pilnowała na bieżąco pracy wspomagania i monitorowała parametry tak, aby nie dochodziło do szybkiego rozładowania akumulatora. Nie da się raz ustawić parametrów wspomagania i jechać, ponieważ trasa ma odcinki wypłaszczone i bardziej strome, gdzie wspomaganie powinno być większe. Jest z kolei parametr minimalny, którego nie można przekroczyć. Oznacza to, że w trakcie jazdy cały czas wóz jest wspomagany elektrycznie — wyjaśnia Kowalski. — Na razie wstrzymujemy dalsze testy i musimy się zastanowić, co dalej. Czy trzeba będzie wymyślać zupełnie nowe rozwiązanie? Być może będziemy zastanawiali się nad dalszą modyfikacją. Na pewno nie będziemy zamawiali nowych wozów — dodał.

Z tych miejsc jest najpiękniejszy widok na Tatry! Sprawdź najlepsze punkty widokowe:

Makabra w Krakowie. Ciało w łazience na os. Uroczym

ROLKI