Zaginięcie w Walentynki
Dramat rozpoczął się 14 lutego w Walentynki. To wtedy, około południa, bliscy po raz ostatni mieli kontakt z 30-letnim Andrzejem. Od tego momentu mężczyzna nie dawał znaku życia, co uruchomiło szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą. Ratownicy skrupulatnie sprawdzali teren Tatr zarówno po stronie polskiej, jak i słowackiej.
Siły i środki zaangażowane w odnalezienie turysty były ogromne. W działaniach uczestniczyło 22 ratowników TOPR, wspieranych przez specjalistyczny sprzęt, w tym drony i śmigłowce, oraz psy lawinowe. Do akcji włączyli się również funkcjonariusze słowackiej Horskiej Zachrannej Sluzby, którzy przeszukiwali rejon Doliny Cichej oraz pas graniczny.
Tragiczne odkrycie pod Suchą Przełęczą
Przełom, niestety tragiczny, nastąpił w sobotę 21 lutego. Dyżurny TOPR przekazał informację, że podczas penetracji terenu w Żlebie pod Suchą Przełęczą słowaccy ratownicy natrafili na ludzkie zwłoki. Wiele wskazuje na to, że jest to ciało poszukiwanego od tygodnia mężczyzny.
Śmigłowiec TOPR przetransportował zwłoki do wylotu Doliny Cichej po słowackiej stronie gór. Wcześniej ustalono, że zaginiony 14 lutego mężczyzna wyjechał kolejką na Kasprowy Wierch, co potwierdziły nagrania z monitoringu. Służby koncentrowały się na grani w kierunku Świnickiej Przełęczy, gdzie mogło dojść do wypadku.
Pogoda utrudniała działania
Warunki w górach były ekstremalnie trudne. Już w czwartek po stronie słowackiej zlokalizowano lawinisko, ale pogarszająca się aura i rosnące zagrożenie lawinowe wymusiły wstrzymanie działań w piątek. Obecnie dalsze czynności wyjaśniające w tej sprawie prowadzą odpowiednie służby słowackie.