Dom pod Pająkiem przy ulicy Karmelickiej. Dlaczego Teodor Talowski był nazywany krakowskim Gaudím?
Kamienica znajdująca się na rogu ulic Karmelickiej i Batorego to jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków w Krakowie. Powstała w 1889 roku jako dom własny Teodora Talowskiego, jednego z najzdolniejszych architektów przełomu XIX i XX wieku. Talowski był postacią nietuzinkową – sam projektował, finansował i zarządzał swoimi budynkami, co w tamtych czasach określano mianem spekulacji, choć bez dzisiejszego negatywnego wydźwięku. Architekt ten zyskał przydomek galicyjskiego Gaudíego, ponieważ jego projekty cechowały się ogromną fantazją i odejściem od sztywnej symetrii.
To jest jeden z najbardziej charakterystycznych projektów Teodora Talowskiego, krakowskiego architekta działającego pod koniec XIX wieku, nazywanego przez niektórych wręcz galicyjskim Gaudím ze względu na wielką fantazję, którą widać w jego projektach. Talowski ewidentnie był człowiekiem, który się bawił architekturą, który się bawił tworzonymi przez siebie projektami i właśnie starał się nimi opowiadać jakieś historie – opowiadał Jakub Jastrzębski z Muzeum Krakowa.
Ciekawostką jest fakt, że Dom pod Pająkiem to w rzeczywistości dwa różne budynki połączone w jedną całość hipoteczną. Fasada od strony ulicy Karmelickiej jest bogato zdobiona, pełna wystających elementów i zwieńczona wieżyczką. Z kolei elewacja od strony ulicy Batorego jest znacznie spokojniejsza, przypominająca średniowieczny zamek z charakterystycznym ząbkowaniem murów. Talowski był tak uparty w kwestiach formalnych dotyczących tej nieruchomości, że urzędnicy na planach budowlanych dopisywali ołówkiem uwagę, iż na jego upór nie ma lekarstwa.
Kule armatnie i rzeźby zwierząt na elewacji. Jak Teodor Talowski oszukał czas w swoich projektach
Architektura Domu pod Pająkiem miała budować aurę tajemniczości i sugerować, że budynek przetrwał niejedną bitwę. Aby osiągnąć ten efekt, Talowski zastosował kilka sprytnych zabiegów. Użył ciemnej, nierównej cegły, która wyglądała na formowaną ręcznie wieki temu, a w ściany kazał wprawić kule armatnie. Dzięki temu przechodnie mogli odnieść wrażenie, że kamienica pamięta czasy potopu szwedzkiego, mimo że jej budowa trwała zaledwie kilka miesięcy.
Mamy tam kule armatnie, które są wprawione w fasadę, więc budynek wygląda jakby był ostrzeliwany, czy to w czasie potopu szwedzkiego, czy jakiejś konfederacji barskiej. Tymczasem on powstał w przeciągu kilku miesięcy. To wszystko było od początku zaprojektowane przez architekta i on miał sprawiać wrażenie takiej tajemniczości – wyjaśnił Jakub Jastrzębski.
Nazwa kamienicy pochodzi od rzeźby wielkiego pająka siedzącego na pajęczynie z brązu, która znajduje się w szczycie budynku. To jednak nie jedyne zwierzę ukryte w detalach. Na fasadzie można odnaleźć także smoka, sowę oraz indyka. Ten ostatni jest szczególnym żartem architektonicznym. Indyk stanowi nawiązanie do maszkaronów z krakowskich Sukiennic, które są karykaturami prezydentów miasta – Józefa Dietla i Mikołaja Zyblikiewicza. Talowski, współpracując z tymi samymi rzeźbiarzami, którzy odnawiali Sukiennice, celowo przeniósł te motywy na swój prywatny budynek.
Dlaczego z fasady zniknęły pnącza? Wpływ krakowskiej infrastruktury na wygląd zabytku
Oryginalny wygląd Domu pod Pająkiem różnił się od tego, co widzimy dzisiaj. Architekt zaplanował w elewacji specjalne kanały dla roślinności. Winobluszcz miał swobodnie piąć się po ścianach, nadając domowi jeszcze bardziej romantyczny charakter. Niestety, rozwój komunikacji miejskiej wymusił zmiany. Gdy na ulicy Karmelickiej pojawiły się tramwaje, a do ścian kamienicy przytwierdzono kotwy podtrzymujące trakcję, rośliny zaczęły wrastać w przewody elektryczne. Z tego powodu, podczas jednego z remontów, zieleń musiała zostać całkowicie usunięta.
Ten budynek, zresztą niektóre inne budynki Talowskiego, ma w elewacji wprowadzone kanały specjalne, którymi winobluszcz miał się piąć po fasadzie. Niestety w międzyczasie, albo stety, pojawił się tramwaj na ulicy Karmelickiej. Kotwy utrzymujące trakcję tramwajową są przyczepione również do Domu pod Pająkiem, w efekcie czego ten winobluszcz po prostu wchodził na trakcję tramwajową. I niestety dlatego w czasie jednego z remontów ulicy Karmelickiej został w całości usunięty – tłumaczył ekspert z Muzeum Krakowa.
Choć zewnętrzna część kamienicy zachwyca detalami, jej wnętrze bywa dla wielu rozczarowaniem. Współcześni Talowskiemu krytycy wytykali mu, że skupia się na fasadach, zaniedbując funkcjonalność i estetykę klatek schodowych. Dziś wewnątrz Domu pod Pająkiem znajdziemy głównie proste płytki i skromne wykończenia, które są efektem późniejszych remontów i podłączania miejskich wodociągów. Obecnie budynek znajduje się w rękach prywatnych i przeszedł gruntowną renowację elewacji, dzięki której odzyskał dawny blask i czystość kamiennych rzeźb.