W piątek na cmentarzu komunalnym w Wadowicach odbył się pogrzeb ofiar morderstwa w Skawinie. W jednej mogile spoczęły 59-letnia Zofia, 27-letnia Gabriela oraz nowonarodzona Luiza, która żyła zaledwie osiem dni. Dwie trumny, kryjące trzy pokolenia kobiet, wywołały głębokie poruszenie i łzy wśród uczestników ceremonii. Podczas mszy kapłan wygłosił kazanie, które mocno zapadło w pamięć zgromadzonym.
„Oto ja was posyłam jak owce między wilki”
Podczas nabożeństwa żałobnego ksiądz nawiązał do tragicznych okoliczności śmierci ofiar. Jak zaznaczył, Ewangelia idealnie oddaje tę sytuację, przyrównując zamordowane kobiety do owiec wypuszczonych między wilki.
- Czcigodni księża, droga rodzino, bracia i siostry, ta dzisiejsza Ewangelia myślę dobrze pasuje do tego wydarzenia, które przeżywamy. Oto ja was posyłam jak owce między wilki – mówi Pan Jezus. Bądźcie przezorni jak węże i nieskazitelni jak gołębie. Świat nie kochał nigdy i nie kocha chrześcijan
- mówił kapłan podczas uroczystości.
W dalszej części kazania duchowny mówił o ostatecznym triumfie dobra nad złem, nawet w obliczu tak wielkiego dramatu. Podkreślał, że mimo ludzkiego poczucia klęski, los ofiar spoczywa w rękach Boga.
- Zawsze jesteśmy jako owce na przegranej pozycji. Po ludzku przegrani. Ale czy przegrani? Wielcy tego świata tryumfują przez chwilę. Roztropność węża i czystość gołębicy zwycięża w znaku krzyża. Przelana krew Abla woła z ziemi do Boga. To prawda, ale jest krew mocniejsza (..) Ona obmywa nas w sakramencie pokuty, karmi w sakramencie Eucharystii. Pomażmy dziś nią nasze wargi w komunii świętej. Zanurzmy się w tej wielkiej tajemnicy wiary. Powierzmy Bogu tych, których kochamy, którzy odtąd tam w wieczności na nas oczekują
- dodał ksiądz odprawiający mszę.
Morderstwo w Skawinie. Śledczy ustalili przebieg zdarzeń
Dramat rozegrał się 3 lipca w Skawinie. Dziadek, zaniepokojony brakiem kontaktu, zaalarmował służby. Policjanci i strażacy siłowo weszli do mieszkania, gdzie odkryli ciała 27-letniej Gabrieli, jej męża Mateusza G., maleńkiej Luizy oraz 59-letniej Zofii. Babcia przyjechała do córki, by wesprzeć ją w opiece nad noworodkiem.
Jeszcze kilka dni przed tragedią rodzina cieszyła się z narodzin pierwszego dziecka. Zamiast radości, bliscy musieli zmierzyć się z jednym z najbardziej wstrząsających dramatów rodzinnych ostatnich lat.
Śledczy potwierdzili, że zbrodni dokonał 35-letni Mateusz G., mąż Gabrieli i ojciec Luizy, który również nie żyje. Choć prokuratura odtworzyła przebieg zdarzeń, śledztwo wciąż trwa. Funkcjonariusze nadal badają wszystkie szczegóły sprawy i próbują ustalić motywy działania 35-latka w tej szokującej sprawie.