Klucz jest, przejścia nie ma, mieszkańcy wściekli. Absurd w Olkuszu: ludzie odcięci od centrum miasta!

2026-05-07 16:13

Mieszkańcy Olkusza nie mogą uwierzyć w to, co się dzieje. Droga prowadząca do centrum i na dworzec PKP została zablokowana. Muszą teraz nadrabiać kilka kilometrów, chociaż koleje w ramach gigantycznej inwestycji stworzyły nowe przejście. W tle konfliktu o drogę stoją miliony złotych i spór między urzędnikami a prywatną spółką.

Spór o przejście w Olkuszu. Brama zamknięta, a mieszkańcy zdezorientowani

Jeszcze do niedawna mieszkańcy osiedli Młodych i Pakuska swobodnie korzystali ze skrótu przez teren byłej fabryki Emalii. Była to najwygodniejsza droga na targowisko, dworzec kolejowy i do centrum miasta. Na początku maja sytuacja uległa zmianie. Zarządca zamknął na klucz metalową bramę i furtkę. Dostęp na teren zyskali wyłącznie posiadacze specjalnego pilota.

Odcięcie skrótu sprawia, że część mieszkańców zmuszona jest nadrabiać nawet trzy kilometry. Wielu z nich nie ukrywa irytacji, a wielu dopiero przed samą bramą dowiaduje się o jej zamknięciu.

„Szedłem na pociąg, spieszyłem się, już z daleka widziałem peron, doszedłem do bramy, która zawsze była otwarta, patrzę a ona jest zamknięta. Furtki także nie dało się jej otworzyć, chciałem skakać przez płot, ale na końcu bramy są ostre zakończenia, to byłoby niebezpieczne, więc zrezygnowałem”

Wstyd i żenada w Olkuszu. Zamknęli mieszkańcom drogę

i

Autor: ART SERVICE / Super Express Wstyd i żenada w Olkuszu. Zamknęli mieszkańcom drogę

– żali się w rozmowie z „Super Expressem” jeden z mieszkańców.

Niezadowolenie wśród olkuszan rośnie z każdym dniem. Z zamkniętą bramą zderzają się nie tylko piesi zmierzający na zakupy czy pociąg, ale też rowerzyści tacy jak Wiesław Maciejewski, który musiał zmienić trasę swojego treningu.

„Jak tak można ludziom zrobić. Nie tylko ja, wszyscy jesteśmy maksymalnie wkurzeni na tą sytuację. Dwa duże osiedla zostały odcięte od miasta. Tu dwa razy w tygodniu jest targ, jak ludzie mają tu przychodzić? Naokoło to nawet 3 kilometry ekstra trzeba przejść” – zaznaczyła w wywiadzie dla „Super Expressu” pani Bożena.

Spór o drogę w Olkuszu. W tle wielkie pieniądze

Problem wynika z faktu, że sporna droga należy do dawnej fabryki naczyń OFNE Emalia S.A. Przez lata mieszkańcy mogli z niej korzystać na mocy umowy podpisanej między właścicielem a gminą. Porozumienie to wygasło jednak 31 grudnia zeszłego roku i od tego czasu nie zostało przedłużone.

„Ta droga nie jest opłacona od początku roku. Umowa z urzędem miasta na korzystanie z niej wygasła z dniem 31 grudnia 2025 roku. Niestety pan burmistrz ma złą krew w stosunku do firmy z tradycjami jaką jest Emalia. Informowaliśmy opinie publiczną o zaistniałej sytuacji. Po pół roku, które niedługo miną od wygaśnięcia umowy, gmina nawet nie wyraziła zdania na ten temat, że trzeba zapłacić. Droga nigdy nie nosiła znamion drogi publicznej. Jest, była i będzie drogą wewnątrzzakładową. To była z naszej strony polubowna kwestia, że zgodziliśmy się, żeby burmistrz wynajmował tę drogę. Ale w momencie gdy droga nie jest wynajęta to nie wiem czy Państwo wiecie co się dzieje? Odpowiedzialność cywilnoprawna jest po stronie przedsiębiorcy, więc wszelkie możliwe wypadki, będą skutkować tym, że będziemy pociągnięci do odpowiedzialności. To jest poważna sprawa. Skoro burmistrz nie bierze tej odpowiedzialności, to my tym bardziej nie możemy za niego tej odpowiedzialności brać”

– oświadczył „Super Expressowi” prokurent firmy Paweł Cader, dodając jednocześnie, że przedsiębiorstwo jest wciąż otwarte na znalezienie kompromisu.

Milionowe żądania i fiasko negocjacji. Co na to władze Olkusza?

Przedstawiciele olkuskiego magistratu uważają z kolei, że rozmowy z właścicielem terenu utknęły w martwym punkcie z powodu jego nierealnych oczekiwań finansowych. Urzędnicy twierdzą, że koszty przedstawiane przez firmę nie mają pokrycia w rzeczywistości, bo nakładów na rzekome remonty nawierzchni po prostu nie widać.

„Ciężko dogadać się właścicielem gdy stajemy pod ścianą, dostajemy jakieś oferty podwyższonego czynszu, chcemy wypracować rozwiązania, które spotykają się z całkowita odmową. Trudno cały czas być po stronie proszącej i nie mieć żadnego wpływu na przeprowadzane rozmowy. Otrzymaliśmy wniosek o podniesienie czynszu uzasadniony w sposób absurdalny, że właściciel ponosi niebotyczne koszty związane z utrzymaniem, remontem drogi. Tam tych remontów nie widać. Dotychczas działało to na tej zasadzie, że płaciliśmy za otwarcie furtki, żeby mieszkańcy mogli pieszo czy rowerem przejechać przez teren Emalii. Nagle okazuje się, że Ci mieszkańcy rozjeżdżają drogę TIRami i to jest wina właśnie umowy podpisanej z miastem”

– skomentował dla "Super Expressu" rzecznik prasowy Urzędu Miasta Michał Latos. Rzecznik poinformował również, że do magistratu trafiła nieuzasadniona faktura na kwotę miliona złotych.

„My zaoferowaliśmy, aby raz na zawsze dobrze rozwiązać ten temat opcję odkupienia tej drogi. Sporządziliśmy operat szacunkowy, profesjonalny przygotowany przez rzeczoznawcę z uprawnieniami. Wziął pod uwagę wszystkie parametry tej drogi, to jakie jest jej przeznaczenie. Mamy ten operat, który opiewa na kwotę 250 tysięcy złotych, a my w odpowiedzi słyszymy, że to mają być 4 miliony złotych. W ten sposób nie da się dyskutować”

– podkreślił Latos.

Urzędnicy zapowiedzieli stworzenie innej trasy, ale wymaga to czasu.

„Pracujemy, żeby odbudować kładkę nad rzeką Baba, ona rozwiąże ten problem dla przechodniów i rowerzystów. Jesteśmy na etapie projektowania. Kładka powstanie i będzie to rozwiązanie alternatywne”

– obiecuje urzędnik. Niestety, do czasu budowy kładki mieszkańcy będą ponosić konsekwencje braku zgody między samorządem a biznesem.

Spór o drogę w Olkuszu