Kontrola radnych i cięcia w krakowskich spółkach. Prezydent Miszalski reaguje na kontrowersje

2026-04-07 14:49

Krakowscy radni rozpoczęli kontrolę umów zawartych z radcą prawnym, który wcześniej współpracował z Aleksandrem Miszalskim. W tym samym czasie prezydent ogłosił radykalne cięcia wynagrodzeń w radach nadzorczych miejskich spółek. Opozycja twierdzi, że te działania to jedynie próba ratowania wizerunku przed widmem referendum.

Prezydent Aleksander Miszalski

i

Autor: P.K
  • Radni Krakowa rozpoczęli kontrolę umów zawartych z radcą prawnym, byłym współpracownikiem prezydenta Aleksandra Miszalskiego, na kwotę blisko 300 tys. złotych, kwestionując zasadność wydatków i jakość świadczonych usług.
  • Prezydent Aleksander Miszalski ogłosił radykalne cięcia wynagrodzeń w radach nadzorczych miejskich spółek (m.in. MPK, Wodociągi), obniżając pensje średnio o 20% i likwidując premie.
  • Opozycja, w tym radny Michał Starobrat i Michał Drewnicki (PiS), zarzuca prezydentowi "kolesiostwo" oraz twierdzą, że cięcia są próbą ratowania wizerunku przed widmem referendum w sprawie jego odwołania.

Kontrola radnych w krakowskim urzędzie. Chodzi o umowy dla prawnika na 300 tysięcy złotych

W krakowskim magistracie zawrzało po ujawnieniu informacji o kontraktach dla jednego z radców prawnych. Radni miejscy postanowili sprawdzić dokumenty dotyczące współpracy z prawnikiem, który w przeszłości pracował w biurze poselskim obecnego prezydenta, Aleksandra Miszalskiego. Chodzi o kwotę blisko 300 tysięcy złotych za przygotowanie różnych opinii i raportów. Przedstawiciele rady miasta chcą wiedzieć, czy tak wysokie wydatki były uzasadnione, skoro urząd zatrudnia na etacie kilkudziesięciu innych specjalistów.

Tak naprawdę ta kontrola dotyczy właśnie tej współpracy pomiędzy byłym pracownikiem Biura Poselskiego pana prezydenta Aleksandra Miszalskiego, no i obecnym radcą prawnym, w tym momencie mowa o kwocie 300 tysięcy złotych, a okaże się, czy czasami ta kwota nie jest jeszcze wyższa. [...] Bo kwota 300 tysięcy złotych, biorąc pod uwagę, że Urząd Miasta Krakowa zatrudnia 36 radców prawnych, może budzić pewne wątpliwości i może świadczyć o tym kolejnym przykładzie "kolesiostwa" - powiedział radny Michał Starobrat.

Kontrolujący podkreślają, że ich zadaniem jest dbanie o to, jak wydawane są pieniądze mieszkańców. Sprawa budzi emocje nie tylko ze względu na pieniądze, ale też na osobiste powiązania prawnika z prezydentem miasta. Radni zaznaczają, że ich obowiązkiem jest pilnowanie władzy wykonawczej i sprawdzanie, czy usługi zlecane na zewnątrz są faktycznie potrzebne krakowianom.

Aleksandra Owca podważa jakość pracy radcy. "Pewne dokumenty musiały być poprawiane"

Wątpliwości radnych budzą nie tylko kwoty, ale również kompetencje wybranego prawnika. Radna Aleksandra Owca, która sama jest radczynią prawną, zwraca uwagę na staż zawodowy mecenasa. Według niej tak duże miasto jak Kraków powinno korzystać z usług najbardziej doświadczonych ekspertów, którzy doskonale znają się na zamówieniach publicznych czy skomplikowanych roszczeniach. Do radnych docierają sygnały, że materiały dostarczane przez zewnętrzną kancelarię nie zawsze nadawały się do natychmiastowego wykorzystania.

Niepokojące jest to, że dostajemy sygnały bezpośrednio płynące z urzędu, które mówią o tym, że pewne dokumenty musiały być poprawiane np. przez naszych radców prawnych, radców, którzy pracują w urzędzie, bo jakość tych materiałów była słaba. Oprócz kontroli dokumentów będziemy również pytać naszych radców prawnych, czy rzeczywiście musieli korygować dokumenty, które dostarczała kancelaria, no bo ich jakość nie nadawała się, aby były finalnymi dokumentami - mówiła radna Aleksandra Owca.

Jeśli kontrola wykaże nieprawidłowości, radni będą domagać się wyjaśnień, na co dokładnie poszły publiczne środki. Najważniejszym dowodem w sprawie mają być fizyczne dokumenty przygotowane przez mecenasa, których radni na razie nie otrzymali w komplecie. Radna Owca zaznacza, że praca prawnika to nie tylko doradztwo, ale konkretne pisma, które muszą trzymać odpowiedni poziom merytoryczny.

Prezydent Miszalski ogłasza cięcia w spółkach. Mniej pieniędzy dla rad nadzorczych

W dniu rozpoczęcia kontroli prezydent Aleksander Miszalski zapowiedział spore oszczędności w miejskich spółkach. Zmiany obejmą między innymi MPK, Wodociągi oraz Agencję Rozwoju Miasta Krakowa. Prezydent zdecydował o likwidacji premii oraz obniżeniu pensji członków rad nadzorczych średnio o 20 procent. Choć prezydent twierdzi, że to konieczny krok w trudnej sytuacji budżetowej, opozycja widzi w tym działanie pod publiczkę i strach przed odwołaniem ze stanowiska.

W związku z tym takie decyzje zapadły, że ta część zostaje na razie zlikwidowana. Jeżeli chodzi o obniżki w radach nadzorczych, zostały one przeanalizowane. Dogłębnie są oczywiście różne spółki, różne wysokości tych wypłat za rady nadzorcze. To są w granicach od dwóch do dziesięciu tysięcy złotych miesięcznie. [...] W związku z tym średnia obniżka będzie około 20 procent - wyjaśniał prezydent Aleksander Miszalski.

Michał Drewnicki z Prawa i Sprawiedliwości uważa, że te ruchy są spóźnione i wynikają jedynie z obawy przed referendum. Jego zdaniem pensje w niektórych spółkach, jak Krakowski Holding Komunalny, sięgające 8 tysięcy złotych brutto, są zdecydowanie zbyt wysokie w porównaniu do obowiązków. Prezydent Miszalski odpiera te zarzuty, tłumacząc, że dopiero teraz przyszedł czas na ustalanie nowych zasad i walne zgromadzenia spółek, co pozwala mu na wprowadzenie własnych porządków po poprzednim włodarzu, Jacku Majchrowskim.

Ten ruch Miszalskiego wynika z referendum. Prezydent boi się swojego odwołania, więc nagle proponuje zmniejszenie premii, czyli tego wynagrodzenia zmiennego dla prezesów spółek. Natomiast ja uważam, że w pierwszej kolejności należałoby ograniczyć i to więcej niż 20%, środki, które dostają członkowie rad nadzorczych - stwierdził radny Michał Drewnicki.

Oszczędności mają objąć wszystkie kluczowe spółki komunalne w mieście, w tym MPO czy Trasę Łagiewnicką. Prezydent zapowiedział, że szczegółowe decyzje dotyczące konkretnych jednostek zostaną przedstawione w najbliższym czasie, gdy zakończą się procesy decyzyjne wewnątrz urzędu.

Elżbieta K. była wiceprezydent Krakowa stanęła przed sądem