- W okresie świąt Bożego Narodzenia mężczyzna, Marcin S., zdewastował swoje mieszkanie oraz klatkę schodową w bloku na osiedlu Kalinowym w Krakowie.
- Prawdopodobnym motywem działania był zawód miłosny po rozstaniu z partnerką. Wśród wulgarnych napisów na ścianie znalazło się jej imię – „Dorotka”.
- Sprawca zniszczył ściany, wyrzucił na korytarz gruz i elementy wyposażenia, a także zamalował okna na klatce schodowej.
- Po ponad 20 interwencjach policji, 5 stycznia mężczyzna został zatrzymany i z uwagi na swój stan trafił do szpitala.
- Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej Radia ESKA.
Świąteczny koszmar na osiedlu Kalinowym
Dramatyczne wydarzenia rozpoczęły się w Wigilię. Gdy sąsiedzi przygotowywali się do świątecznej kolacji, z mieszkania Marcina S. na czwartym piętrze zaczęła dobiegać głośna muzyka i odgłosy potężnych uderzeń. Początkowo lokatorzy nie zdawali sobie sprawy ze skali problemu. „Początkowo myśleliśmy, że może jakiś konieczny remont musi zrobić, ale to było dziwne, że tuż przed świętami zaczyna” – mówi „Super Expressowi” jeden z mieszkańców.
Szybko okazało się, że nie chodzi o remont. Na korytarzu pojawiły się gruz, rury, śmieci, a nawet muszla sedesowa. Drzwi do mieszkania mężczyzny zostały obklejone ułożonymi w kwiatki podpaskami, co było dopiero początkiem dewastacji.
Imię „Dorotka” na zdewastowanej ścianie
Szał Marcina S. przeniósł się z jego lokalu na części wspólne budynku. Mężczyzna zniszczył ściany na klatce schodowej, które następnie pomalował czerwoną farbą. „On rozkuł nawet ścianę na klatce schodowej, pobazgrał ścianę czerwoną farbą, proszę spojrzeć na te wulgarne napisy. To przerażające co się tu stało” – relacjonuje w rozmowie z „Super Expressem” pan Przemysław.
Jak ustalił „Super Express”, wśród wulgaryzmów na ścianie pojawiło się imię „Dorotka”. Według portalu to była partnerka Marcina S., która niedawno zakończyła z nim związek. Ta pogłoska, w połączeniu z wcześniejszymi działaniami mężczyzny – który na drzwiach zakładu pracy kobiety miał wywiesić transparent z prośbą o powrót – sugeruje, że motywem mogło być złamane serce.
Bezradność mieszkańców i interwencje policji
Przerażeni sąsiedzi przez kilka świątecznych dni ponad 20 razy wzywali policję. Jednak interwencje nie przynosiły spodziewanego rezultatu. „Dzwoniliśmy wiele razy na policję, wszyscy dzwonili. Ale sąsiad nic sobie z tego nie robił, po każdej wizycie policji był jeszcze bardziej agresywny, jeszcze mocniej kuł tym młotem a nas wyzywał” – opowiada „Super Expressowi” pan Przemysław.
Skala zniszczeń jest ogromna. Jak dodaje jeden z sąsiadów, Marcin S. nie ograniczył się do ścian. „Oprócz tego gruzu na klatce i napisów na ścianach on jeszcze wszystkie okna na klatce schodowej zamalował jakąś mazią przypomina to tynk czy gips, w każdym razie nic przez te okna nie widać” – dodaje mężczyzna.
Finał demolki i zatrzymanie sprawcy
Koszmar mieszkańców zakończył się dopiero 5 stycznia, kiedy funkcjonariusze zatrzymali Marcina S. Jak informuje „Super Express”, mężczyzna trafił do szpitala. „5 stycznia br. podczas ostatniej interwencji mężczyzna z uwagi na to, że nie był w logicznym kontakcie, trafił do szpitala. Tego samego dnia przedstawiciel administracji złożył zawiadomienie o dokonanych uszkodzeniach, w związku z czym prowadzone są czynności zmierzające do uzupełnienia zarzutów. W komisariacie Policji VII w Krakowie toczą się postępowania, gromadzony jest materiał dowodowy i odnośnie prowadzonych spraw pozostajemy w kontakcie z prokuraturą” – przekazał „Super Expressowi” kom. Piotr Szpiech, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.
Choć lokatorzy odetchnęli z ulgą, wciąż towarzyszy im niepokój o przyszłość. Jak mówią w rozmowie z portalem: „Co będzie gdy on wróci?”.