- Krakowski zespół naukowców bada czekoladę sprzed ponad 200 lat, która należała do króla Stanisława Augusta.
- Wykorzystując nowoczesne metody, specjaliści potwierdzili autentyczność zabytku, bez jego uszkadzania.
- Odkryj, jak naukowcom udało się zajrzeć do wnętrza królewskiego przysmaku i co jeszcze skrywa historia!
Czy tabliczka czekolady faktycznie należała do Stanisława Augusta? Badania w Krakowie potwierdziły autentyczność zabytku
W krakowskim laboratorium Muzeum Narodowego doszło do niezwykłego spotkania nauki z historią. Eksperci wzięli pod lupę tabliczkę czekolady, która na co dzień znajduje się w zbiorach Muzeum Łazienek Królewskich w Warszawie. Choć na pierwszy rzut oka stary przedmiot mógł budzić wątpliwości, specjalistyczne testy nie pozostawiły złudzeń. Okazało się, że słodki zabytek ma ponad 200 lat i najprawdopodobniej stanowił element wyposażenia kuchni samego króla Stanisława Augusta. Badacze musieli zmierzyć się z pytaniem, czy to, co przetrwało dwa stulecia, to na pewno produkt spożywczy, a nie na przykład przedmiot codziennego użytku wykonany z zupełnie innych materiałów.
Czekoladki to jest obiekt pochodzący z Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. Trafiły do nas w ramach projektu KCBD, Krajowego Centrum Badań nad Dziedzictwem. I pytanie było, czy to w ogóle są czekoladki, ponieważ były wątpliwości, czy w ogóle to jest produkt spożywczy, czy w ogóle może to jest mydło, były pomysły, że może nawet kawałek gipsu - powiedziała Anna Ryguła, chemik z Muzeum Narodowego w Krakowie.
Jak naukowcy badają jedzenie sprzed wieków? Wykorzystano nowoczesne technologie i współpracę z krakowskim Solarisem
Badanie tak delikatnych i cennych przedmiotów wymaga ogromnej precyzji. Naukowcy nie mogli po prostu uciąć kawałka czekolady, by go skosztować, ponieważ konserwatorzy uznali to za zbyt niebezpieczne dla zabytku. Zamiast tego wykorzystano metody nieinwazyjne, które pozwalają zajrzeć do środka bez uszkadzania powierzchni. W krakowskim laboratorium stosuje się między innymi spektroskopię (technikę pozwalającą badać skład substancji za pomocą światła lub innego promieniowania) oraz nowoczesne obrazowanie. Część prac przeprowadzono przy współpracy z Narodowym Centrum Promieniowania Synchrotronowego Solaris, gdzie badane są mikropróbki pobrane za zgodą konserwatorów. Dzięki temu specjaliści mogą poznać dawną technologię produkcji i sprawdzić, jakich składników używali dawni mistrzowie kuchni.
Obiekty są badane, wykonujemy badania technologiczne obiektów z kolekcji MNK. Mamy trzy rodzaje badań, czyli obrazowania, spektroskopowe i też mikroskopowe. [...] Generalnie badania są nieinwazyjne, czyli staramy się uzyskać jak najwięcej informacji bez wykonywania ingerencji w obrazach, ale czasami próbki są potrzebne, jeżeli chcemy uzyskać informacje np. na temat stratygrafii, głębokości penetracji, bo czasami te techniki nie pozwolą nam robić identyfikacji - wyjaśnił Julio del Hoyo Meléndez, kierownik Laboratorium Analiz i Nieniszczących Badań Obiektów Zabytkowych MNK.
Z czego składa się królewska czekolada? Analizy wykluczyły, że to kawałek mydła lub gipsu
Szczegółowe analizy chemiczne pozwoliły dokładnie określić, z czego składa się królewski przysmak. Badania potwierdziły obecność tłuszczu i cukru, co ostatecznie ucięło spekulacje o tym, że znalezisko może być kawałkiem mydła lub gipsu. Naukowcy wykorzystali do tego celu promieniowanie rentgenowskie oraz specjalne spektroskopy, które dają wgląd w skład pierwiastkowy i chemiczny obiektu. To pozwoliło nie tylko na potwierdzenie autentyczności tabliczki, ale także na poznanie jej dokładnej struktury, która przetrwała od XVIII wieku.
Udało nam się potwierdzić, że tak, że są zrobione z tłuszczu, z cukru. Prawdopodobnie należały rzeczywiście do wyposażenia w kuchni Stanisława Augusta - mówiła Anna Ryguła.
Co ciekawe, w badanej kolekcji znajduje się nie jedna, a dwie tabliczki. O ile w przypadku ciemnej czekolady naukowcy mają już pewność, o tyle drugi obiekt wciąż stanowi pewną zagadkę. Wstępne przypuszczenia sugerują, że może to być rzadki okaz białej czekolady, jednak w tym przypadku badacze zachowują większą ostrożność i czekają na ostateczne wyniki analiz.
Oprócz tabliczki czarnej czekolady, którą udało się zidentyfikować, jest też druga tabliczka, najprawdopodobniej białej czekolady. Jednak, jak mówią naukowcy, nie dokonano jednoznacznej identyfikacji - stwierdziła Anna Klisińska-Kopacz, chemik w laboratorium.
Prace nad zabytkami z epoki stanisławowskiej pozwalają lepiej zrozumieć codzienne życie na królewskim dworze. Dzięki nowoczesnej chemii i fizyce przedmioty, które przez lata leżały w magazynach, odzyskują swoją historię i stają się ważnym źródłem wiedzy o polskiej przeszłości.