Spis treści
Prokuratura bada sprawę znęcania się nad Magdaleną przez ojca
Po wstrząsającej interwencji pracowników opieki społecznej, do której doszło 15 maja, sprawą zajęły się organy ścigania. Przedstawiciele MOPS-u weszli do lokalu małżeństwa Kazimierza i Krystyny po sygnałach od zaniepokojonych mieszkańców. Odkryli tam 51-letnią kobietę przebywającą w fatalnych warunkach. Śledczy natychmiast uruchomili procedury sprawdzające pod kątem znęcania się nad osobą nieporadną życiowo. Zgodnie z kodeksem karnym, sprawcy takiego przestępstwa muszą liczyć się z karą od pół roku do ośmiu lat za kratami. Obecnie postępowanie znajduje się we wstępnej fazie i nikomu nie postawiono jeszcze oficjalnych zarzutów.
Sąsiedzi Magdaleny byli pewni, że 51-latka trafiła do specjalistycznej placówki
Mieszkańcy bloku wciąż nie potrafią pojąć, w jakich okolicznościach kobieta przez trzy dekady funkcjonowała tuż za ich ścianą. Zdecydowana większość lokatorów przypuszczała, że Magdalena K. znalazła się pod fachową opieką medyczną. „Zapamiętaliśmy ją jako młodą dziewczynkę, chodziła do szkoły podstawowej. Miła była, raczej małomówna. Jednak od tego czasu minęło prawie 30 lat. Wiedzieliśmy, że ma problemy ze zdrowiem. Dziwnie się zachowywała czasem. Dlatego byliśmy przekonani, że żyje w ośrodku dla osób, które mają problemy ze zdrowiem” - opowiada pani Grażyna, sąsiadka rodziny. Zamiast szukać profesjonalnej pomocy, gdy młoda dziewczyna zaczęła wykazywać niepokojące symptomy, rodzice zdecydowali się zamknąć ją w 63-metrowym mieszkaniu, czego obecnie mają bardzo żałować.
Matka Magdaleny wezwała pomoc w tajemnicy przed mężem
Tragiczna sytuacja 51-latki najprawdopodobniej trwałaby dalej, gdyby nie błyskawiczna reakcja sąsiadów. Zauważyli oni dramatyczne komunikaty wyrzucane na balkon, wśród których znajdowały się prośby o treści „pomoc ratunku córka”. Szybko wyszło na jaw, że autorką tych desperackich wiadomości była Krystyna K. Matka ukradkiem przed małżonkiem próbowała ocalić własne dziecko. 75-letnia kobieta zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi, po tym jak w listopadzie doznała udaru mózgu i nie odzyskała w pełni sprawności. Uwolniona Magdalena K. została niezwłocznie przetransportowana do placówki medycznej, a sprawa będzie dalej badana.