Atak nożownika w Zakopanem. Czy napastnik w ogóle istniał?
Zakopiańska policja wyjaśnia okoliczności potencjalnego napadu na młodą kobietę, w trakcie którego miała ona zostać ugodzona nożem. W poniedziałek, 16 lutego do późnych godzin wieczornych mundurowali poszukiwali potencjalnego sprawcy. Wówczas policja nie zatrzymała nikogo w tej sprawie. Atak to jednak tylko jedna z rozważanych opcji.
- Na miejsce udały się służby. Kobieta została zabrana do jednego z zakopiańskich szpitali. Tam została jej udzielona fachowa, lekarska pomoc. Natomiast policjanci zaczęli ustalać, co dokładnie się wydarzyło. Ustalamy, w jaki sposób doszło do zranienia tej kobiety. Jedną z wersji, którą przyjmujemy może być też taka, że ta kobieta została zaatakowana przez jakiegoś napastnika - mówi Anna Zbroja Zagórska z Małopolskiej Policji w rozmowie z Radiem Eska.
Jak nieoficjalnie ustalił reporter RMF FM, we wtorek, 17 lutego policyjna obława za domniemanym napastnikiem została odwołana. Wiele wskazuje na to, że do ataku mogło w ogóle nie dojść. Zgłoszenie o rzekomym ataku nożownika na zakopiańskiej Olczy wpłynęło do policji w poniedziałek, 16 lutego, w godzinach wieczornych.
Życie kobiety nie jest zagrożone. Trafiła do szpitala z raną brzucha
Według ostatnich informacji, życie kobiety nie jest zagrożone. Do późnych godzin nocnych policja prowadziła poszukiwania sprawcy. Zabezpieczony został także monitoring z pobliskich budynków.
Do zdarzenia miało dojść w poniedziałek, 16 lutego, około godz. 18 na zakopiańskiej Olczy w okolicy miejsca zamieszkania pokrzywdzonej. Jak informowała kobieta, tuż po ataku domniemanego napastnika miało dojść do szarpaniny, w trakcie której ten ugodził ją w okolice brzucha.
Zaatakowanej udało się wyrwać napastnikowi i uciec do pobliskich zabudowań, gdzie wezwała pomoc. Na miejsce natychmiast skierowano zespół ratownictwa medycznego.