Nowy instytut medyczny powstanie w Krakowie. To sposób na ogromne długi Szpitala Narutowicza
Władze Krakowa pracują nad stworzeniem nowej jednostki o nazwie Małopolski Wojskowy Instytut Medyczny. Ma on powstać z połączenia Szpitala Miejskiego imienia Gabriela Narutowicza oraz V Wojskowego Szpitala Klinicznego. Głównym powodem tych zmian jest bardzo trudna sytuacja finansowa miejskiego szpitala, który od dłuższego czasu zmaga się z ogromnym zadłużeniem sięgającym ponad 300 milionów złotych. Połączenie z wojskiem ma być szansą na wyjście z finansowego dołka i zapewnienie stabilizacji placówce, która od lat służy mieszkańcom Krakowa.
Z naszego punktu widzenia pytania, które stawialiśmy w czasie tych rozmów, dotyczyły tego, czy będzie zagwarantowana opieka medyczna dla mieszkanek i mieszkańców Krakowa w skali nie mniejszej niż obecnie. My mamy zapewnienie, że ta opieka będzie na wyższym poziomie i będzie poszerzona, co do różnych zakresów i specjalizacji. Stawiamy taki warunek, że chcielibyśmy mieć wpływ na to, nie tylko jak będzie wyglądał statut tej jednostki i kto będzie w radzie tej jednostki, ale równocześnie też jak będzie powstawać specustawa, która będzie powoływać do życia ten instytut - powiedział Stanisław Kracik, pełniący obowiązki prezydenta Krakowa.
Obecnie trwają szczegółowe analizy ekonomiczne, które mają potwierdzić, czy wspólny podmiot poradzi sobie na rynku i będzie mógł normalnie funkcjonować. Władze miasta chcą mieć realny wpływ na to, jak nowa jednostka zostanie zorganizowana, dlatego planują aktywnie uczestniczyć w tworzeniu przepisów, które powołają instytut do życia. Zapewniają przy tym, że krakowianie nie stracą dostępu do lekarzy, a wręcz przeciwnie, otrzymają pomoc w szerszym zakresie niż do tej pory.
Medycyna pola walki i nowoczesny sprzęt. Jakie nowości wprowadzi Wojskowy Instytut Medyczny?
Połączenie szpitali to nie tylko ratowanie budżetu, ale też szansa na rozwój medycyny, jakiej w Krakowie jeszcze nie było. Małopolski Wojskowy Instytut Medyczny ma stać się ważnym ośrodkiem badawczym. Planowane jest stworzenie specjalnego centrum szkoleniowego zajmującego się medycyną pola walki, które będzie współpracować z wojskami specjalnymi. Powstanie tam między innymi jednostka SOST, czyli grupa medyków zdolna do operowania rannych żołnierzy w dowolnym miejscu na świecie. Dodatkowo instytut ma być centrum eksperckim w dziedzinie ochrony przed bronią masowego rażenia.
Jeden to jest rozwijanie centrum szkoleniowego, centrum edukacyjnego, szczególnie pod kątem medycyny pola walki dla wojsk specjalnych. Stworzenie razem z wojskami specjalnymi specjalnej jednostki SOST, która byłaby druga w Polsce. To jest taka jednostka, podjednostka tak naprawdę, która jest w stanie zoperować operatora wojsk specjalnych w każdym miejscu na świecie. Chcemy tworzyć instytucję Combat Medic, budować tę infrastrukturę szkoleniową. Drugim takim głównym zadaniem, które dostaliśmy ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej, to jest budowanie Center of Excellence, czy centrum referencyjnego dla broni masowego rażenia, czyli dla CBRNE - tłumaczył Bartłomiej Guzik, dyrektor V Wojskowego Szpitala Klinicznego.
Dla zwykłego pacjenta połączenie sił obu szpitali oznacza przede wszystkim lepszy dostęp do nowoczesnej diagnostyki i specjalistycznego leczenia. Szpital Wojskowy dysponuje bardzo drogim i zaawansowanym sprzętem, natomiast Szpital Narutowicza ma świetnych specjalistów, między innymi od leczenia urologicznego czy chorób tarczycy. Połączenie tych zasobów pozwoli na oferowanie zabiegów i badań, których dotychczas żadna z tych placówek nie mogła wykonywać samodzielnie na taką skalę. Dyrekcja Szpitala Narutowicza podkreśla, że taka forma prawna instytutu to najlepsza droga do rozwoju szpitala.
Pracownicy i pacjenci boją się zmian. Czy połączenie szpitali oznacza likwidację SOR-u?
Mimo obiecujących planów dotyczących innowacji, pomysł budzi spore emocje wśród radnych i pracowników. Największe obawy dotyczą stabilności zatrudnienia ponad tysiąca osób pracujących obecnie w Szpitalu Narutowicza. Ludzie boją się, że po połączeniu dojdzie do zwolnień lub drastycznych zmian w warunkach pracy. Kolejnym gorącym tematem jest przyszłość Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR). Z obecnych planów wynika, że jeden z dwóch krakowskich SOR-ów w tej części miasta może zostać zlikwidowany, co budzi lęk mieszkańców o szybkość uzyskania pomocy w nagłych wypadkach.
Jako radni Miasta Krakowa byliśmy zwodzeni przez pół roku, ponieważ byliśmy zapewniani, że do połączenia dwóch szpitali nie dojdzie, a okazuje się, że zostaliśmy poinformowani, że takie rozmowy między miastem a szpitalem wojskowym trwają już od grudnia. Dzisiaj zostajemy przed podjęciem decyzji tak naprawdę o połączeniu tych szpitali. Nie mamy odpowiedzi na podstawowe pytania o kwestię stabilności zatrudnienia ponad tysiąca pracowników, którzy pracują w szpitalu, o kwestie funkcjonowania oddziałów, o funkcjonowanie chociażby SOR-u, który według połączenia jeden zostanie zlikwidowany, właśnie w Narutowiczu - komentował radny Michał Ciechowski.
Radni miejscy zwracają też uwagę na kwestię majątku miasta, którym jest Szpital Narutowicza. Podkreślają, że muszą dokładnie sprawdzić, co stanie się z budynkami i gruntami po przekazaniu ich nowemu instytutowi. Choć podniesienie jakości usług medycznych jest dla wszystkich priorytetem, radni nie chcą podejmować pochopnych decyzji bez pełnej wiedzy o konsekwencjach dla personelu i pacjentów. Ostateczne głosowanie w tej sprawie ma się odbyć na sesji rady miasta pod koniec czerwca 2026 roku. Do tego czasu władze miasta i dyrekcje szpitali muszą odpowiedzieć na szereg trudnych pytań dotyczących szczegółów tej operacji.
Polecany artykuł: