- Pomiary ruchu na małopolskich drogach trwają od 100 lat, początkowo ręcznie z notesami, licząc wozy konne, a obecnie za pomocą nowoczesnych kamer.
- Od 2021 roku ruch na drogach krajowych w Małopolsce wzrósł o ponad 10%, osiągając średnio 21 tysięcy pojazdów dziennie, głównie na autostradzie A4 i drogach ekspresowych.
- W 1926 roku Krynica była popularniejszym celem podróży niż Zakopane, a dominującym środkiem transportu były wozy konne.
- Współczesne systemy pomiarowe działają cały rok, rozpoznając różne typy pojazdów, w tym motocykle i rowery, co pozwala na lepsze planowanie infrastruktury drogowej.
Ruch na małopolskich drogach wzrósł o 10 procent. Gdzie samochodów jest najwięcej?
Najnowsze dane z raportu Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) pokazują, że po małopolskich drogach jeździ coraz więcej samochodów. Od 2021 roku ruch w regionie zwiększył się o ponad 10 procent. Każdego dnia po trasach krajowych w tej części Polski porusza się średnio około 21 tysięcy pojazdów. Co ciekawe, ogólny spadek liczby mieszkańców kraju wcale nie sprawił, że na drogach zrobiło się luźniej. Jest wręcz przeciwnie, bo Małopolanie i turyści podróżują coraz chętniej, wybierając głównie najszybsze trasy.
Ruch wzrósł o nieco ponad 10%, czyli nie potwierdzają się takie sygnały, które mówią, że skoro liczba mieszkańców w Polsce spada, to spadnie nam też liczba przejazdów drogami. Wręcz przeciwnie, w Polsce ta liczba mieszkańców rzeczywiście delikatnie spadła, ale wzrósł ruch. W Małopolsce mamy delikatny wzrost liczby mieszkańców i wzrost ruchu większy o ponad 10%, przede wszystkim na drogach ekspresowych i na autostradach - powiedział Kacper Michna, rzecznik krakowskiego oddziału GDDKiA.
Największy tłok panuje obecnie na autostradzie A4 oraz na drogach ekspresowych. Te nowoczesne trasy przejęły większość samochodów, dzięki czemu na mniejszych, lokalnych drogach jest spokojniej. Przykładowo na drodze krajowej nr 28, która biegnie wzdłuż Beskidów, sytuacja od lat pozostaje stabilna. Wyjątkiem są jedynie okolice Makowa Podhalańskiego i Skomielnej Białej, gdzie odnotowano niewielkie wzrosty liczby przejeżdżających aut.
Jak mierzono ruch na drogach 100 lat temu? Kiedyś liczono głównie wozy konne
Pomiary ruchu w Małopolsce mają bardzo długą historię, która zaczęła się w 1926 roku. W tamtych czasach nikt nie marzył o kamerach czy czujnikach ukrytych w asfalcie. Pracownicy drogówki po prostu stawali w wyznaczonych miejscach i przez kilka dni ręcznie zapisywali wszystko, co przejeżdżało obok nich. W ich notatkach rzadko pojawiały się samochody, bo wiek temu na polskich drogach królowały przede wszystkim konie. Ówczesne trasy były zresztą przystosowane do kopyt, a nie do opon, więc wszechobecne dziury i kocie łby (nawierzchnia z okrągłych kamieni polnych) nikogo wtedy nie dziwiły.
To było liczone ręcznie. Pracownicy po prostu stawali przy określonych punktach dróg i ręcznie zapisywali co przejeżdża, czy jest to samochód, czy jest to automobil byśmy wtedy powiedzieli, czy jest to jakiś pojazd konny. [...] 1926 rok to jest jeszcze ten pomiar, gdzie na wielu odcinkach dróg przeważały pojazdy konne. One już w kolejnych dekadach, kiedy te pomiary były wykonywane, znikały, po prostu znikały i w końcu drogi przejęły pojazdy spalinowe - wspominał Kacper Michna.
Polecany artykuł:
Dzięki starym zapiskom wiemy, że w pierwszej połowie XX wieku drogi służyły głównie do transportu lokalnego i rolniczego. Dopiero w kolejnych dziesięcioleciach wozy konne zaczęły być wypierane przez auta spalinowe, aż w końcu całkowicie zniknęły z głównych tras krajowych.
Krynica była popularniejsza od Zakopanego. Nowoczesne systemy wyłapują nawet motocykle zimą
Analiza danych sprzed wieku przynosi jeszcze jedną dużą niespodziankę dotyczącą turystyki. Okazuje się, że w 1926 roku to nie Zakopane było głównym celem wycieczek, ale Krynica. To właśnie tam notowano największy ruch pojazdów spalinowych, czyli ówczesnych luksusowych automobili. Dzisiaj technologia pozwala drogowcom na znacznie dokładniejsze śledzenie tego, kto i kiedy wyjeżdża na wakacje. Nowoczesne stacje pomiarowe działają przez cały rok i potrafią rozpoznać nie tylko ciężarówki czy osobówki, ale nawet rowery i motocykle.
Podam jakąś taką ciekawostkę, że na samym początku, kiedy zaczęliśmy te pomiary jeszcze zimą 2025 roku, to dostaliśmy taki pierwszy sygnał, że prawdopodobnie jest jakiś błąd w pomiarach, bo nagle w styczniu pomiary wykazały bardzo dużą liczbę motocykli. Sprawdziliśmy ręcznie te dane, okazało się, że pomiar był prawidłowy, natomiast był po prostu bardzo ciepły, zimowy weekend i wtedy motocykliści wyjechali, wykorzystali ten czas, żeby po prostu też skorzystać z takiej możliwości, a to od razu odbiło się na naszych pomiarach - tłumaczył rzecznik krakowskiego oddziału GDDKiA.
Współczesne systemy kamer działają automatycznie i zbierają dane przez wiele miesięcy, a nie tylko przez kilka dni, jak to miało miejsce w dawnych czasach. Pozwala to urzędnikom lepiej planować remonty i budowy nowych dróg, biorąc pod uwagę czy ruch jest turystyczny, czy związany z codziennymi dojazdami do pracy. Mimo ogromnego postępu technicznego jedna rzecz od 100 lat pozostaje niezmienna – Kraków wciąż jest najważniejszym punktem na transportowej mapie Małopolski, a najwięcej samochodów porusza się na linii wschód-zachód.