Strzelanina w Krakowie pochłonęła pięć ofiar. Radny Sebastian Piekarek relacjonuje przebieg ataku

2026-11-07 16:51

W sobotę, 7 listopada, w samym sercu Krakowa doszło do krwawego ataku. Napastnik zaczął strzelać do przypadkowych przechodniów, w wyniku czego śmierć poniosło pięć osób, a dziesięć odniosło obrażenia. W rozmowie z „Super Expressem” wstrząsające kulisy tych zdarzeń opisuje krakowski radny Sebastian Piekarek. Z jego słów wynika, że dramaty rozgrywały się nie tylko w okolicach Rynku Głównego.

Strzelanina w Krakowie. Radny Sebastian Piekarek o ataku w centrum

Nic nie zapowiadało dramatu, który rozegrał się w zwyczajne sobotnie popołudnie w ścisłym centrum Krakowa. Podczas gdy personel okolicznych sklepów zajmował się klientami, a turyści oraz mieszkańcy spokojnie spacerowali po Rynku Głównym i oglądali zabytki, ciszę przerwały nagłe wystrzały, rozpoczynając prawdziwy koszmar.

Poruszający się autem sprawca otworzył ogień w kierunku przypadkowych pieszych. Bilans tego ataku to pięć ofiar śmiertelnych oraz dziesięciu rannych, wśród których znalazło się dwóch funkcjonariuszy policji.

Reporter „Super Expressu” nawiązał kontakt z krakowskim radnym Sebastianem Piekarkiem. Samorządowiec przedstawił wstrząsający opis sytuacji, do jakiej doszło w centralnej części miasta.

„Masakra! Atak terrorystyczny w Krakowie! Gruba akcja nie tylko na Rynku!” – mówił poruszony radny, tak określając wydarzenia, których okoliczności nadal są wyjaśniane.

Z wiedzy posiadanej przez samorządowca wynika, że napastnik jeździł czarnym autem w okolicach ulic Grodzkiej oraz Sławkowskiej i z niego mierzył do przechodniów.

„Strzelał z kałasznikowa” – przekazał Piekarek.

Doniesienia dotyczące konkretnego typu broni użytej przez napastnika nie doczekały się jeszcze oficjalnego potwierdzenia.

Gdzie padły strzały w Krakowie? Sebastian Piekarek mówi o skali tragedii

Z opowieści rozmówcy „Super Expressu” wyłania się obraz tragedii, która swoim zasięgiem mogła objąć obszar wykraczający poza Rynek Główny. Sebastian Piekarek poinformował, że poszkodowani mieli leżeć między innymi koło kościoła i sklepu Zara. Samorządowiec wspomniał także o sygnałach dotyczących kolejnych ofiar śmiertelnych w pobliżu Wawelu, przy ulicy Stradom.

Wspomniane doniesienia o innych lokalizacjach, w których mieli zginąć ludzie, nie zostały na razie zweryfikowane w niezależnych źródłach.

Krakowski radny przytoczył również historię zatrudnianego przez siebie mężczyzny, który przebywał w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca ataku. Pracownik ten chwilę wcześniej poszedł na zakupy do pobliskiego sklepu sieci Żabka.

„Dobrze, że mój pracownik poszedł do Żabki, byłby na linii ognia” – relacjonował Piekarek.

Wypowiedź samorządowca wskazuje na to, że jego podwładny uniknął tragicznego losu dosłownie o ułamki sekund.

Centralne ulice Krakowa szybko zapełniły się licznymi radiowozami, wozami straży pożarnej oraz ambulansami. Bezpośrednio na płycie Rynku Głównego posadzono śmigłowiec należący do Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Policja zatrzymała sprawcę strzelaniny w Krakowie. Nowe fakty

W pierwszej fazie akcji ratunkowej służby porządkowe wzywały turystów i krakowian do omijania okolic Rynku Głównego. Osobom, które przebywały już w tym rejonie, zalecono natychmiastowe znalezienie bezpiecznego schronienia.

Jak wynika z komunikatów Polskiej Agencji Prasowej, funkcjonariusze policji ujęli już mężczyznę podejrzewanego o dokonanie tego ataku. Rozmawiający z „Super Expressem” Sebastian Piekarek podzielił się także nieoficjalnymi doniesieniami, według których sprawca przed zatrzymaniem został postrzelony, jednak ten wątek wciąż czeka na weryfikację.

Obecnie śledczy pracują nad ustaleniem dokładnego przebiegu tych tragicznych wydarzeń i badają, jakie motywy kierowały napastnikiem.

 

ROLKI