Klaudia i Mateusz, oboje mający 32 lata, niespełna rok temu powitali na świecie synka Oliwiera. Ich wspólne plany na przyszłość legły w gruzach 22 sierpnia, kiedy to w Krakowie doszło do koszmarnego wypadku drogowego, w wyniku którego oboje zmarli w szpitalu. Cmentarz w Żywcu, gdzie spoczęli, zapełnił się mnóstwem wieńców. Wśród wielu żałobnych detali jeden jest szczególnie wzruszający, gdyż zawiera słowa pożegnania od ich małego dziecka.
Wypadek w Krakowie. Grób Klaudii i Mateusza przykryty wieńcami
Jasne kompozycje kwiatów, przeważnie w odcieniach bieli, różu i kremu, złożone przez bliskich i znajomych, pokazują skalę sympatii, jaką cieszyli się 32-latkowie. Na wielu wiązankach można dostrzec wyryte na drewnianych serduszkach osobiste sentencje. Jedna z tych dedykacji potrafi dogłębnie poruszyć każdego odwiedzającego i wywołać łzy wzruszenia.
Tragiczny wypadek i osierocony syn. Wiązanka na cmentarzu w Żywcu
Wśród bogatych dekoracji leży niepozorna, skromna wiązanka, która niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. Przymocowano do niej drewniane serduszko ze wzruszającym wpisem: „Kochanym Rodzicom Syn Oliwierek”. Ten gest w imieniu zaledwie 8-miesięcznego chłopca, który w dramatycznych okolicznościach stracił matkę i ojca, stanowi najbardziej wymowny i przygnębiający element na nagrobku.
Sprawca w areszcie. Prokuratura w Krakowie podała szczegóły
Postępowanie mające na celu wyjaśnienie okoliczności tragedii prowadzi Prokuratura Rejonowa Kraków-Podgórze. Śledczy ustalili, że kierujący volkswagenem 26-letni Hubert B. wjechał na chodnik i uderzył w spacerującą rodzinę po tym, jak stracił kontrolę nad samochodem. Wstępne ustalenia powołanego biegłego wskazują, że do zdarzenia doszło w wyniku rażącego przekroczenia prędkości, bowiem kierowca miał jechać o 40 km/h szybciej, niż pozwalało na to ograniczenie do 30 km/h w tamtym rejonie.
Zatrzymany 26-latek usłyszał zarzut umyślnego złamania przepisów ruchu drogowego, czego efektem był nieumyślny wypadek, w którym „dwie osoby dorosłe poniosły śmierć, zaś dziecko doznało wielonarządowych obrażeń stanowiących chorobę realnie zagrażającą życiu”.
Według informacji przekazanych przez prokuraturę, podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu wyjaśniając między innymi, iż auto wpadło w poślizg wskutek nierównej nawierzchni.
Sąd, po zapoznaniu się z wnioskiem prokuratury, postanowił jednak o zastosowaniu wobec 26-letniego mężczyzny najsurowszego środka zapobiegawczego. Zdecydowano, że najbliższe trzy miesiące spędzi on w tymczasowym areszcie.
- Podejrzanemu za popełnienie zarzucanego przestępstwa grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności
- przekazał prok. Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.