Maleńka Luiza, jej mama Gabrysia i babcia Zosia są już w niebie. Jeden szczegół po tragedii w Skawinie łamie serce

2026-07-13 11:32

Morze białych i czerwonych róż, tłumy pogrążonych w żałobie ludzi i wspólna mogiła trzech pokoleń kobiet. Tak wyglądało ostatnie pożegnanie 59-letniej Zofii, 27-letniej Gabrieli i ośmiodniowej Luizy – najmłodszej ofiary tragedii w Skawinie. Zginęły z rąk własnego ojca, męża i zięcia. Pogrzeb Mateusza G. odbył się w ciszy, bez kościelnych dzwonów, na innym cmentarzu. Szczególną uwagę zwraca fakt, że rodzina ofiar odcięła się od oprawcy. Kobiety zostały pochowane pod innym nazwiskiem.

Serca z białych i czerwonych róż przed ołtarzem. Poruszający widok na pogrzebie ofiar tragedii w Skawinie

Najbardziej poruszającym widokiem podczas pożegnania ofiar był wspólny grób. W jednym miejscu spoczęły trzy osoby, które łączyła rodzinna więź – Zofia, jej córka Gabriela oraz maleńka Luiza. Dziewczynka była najmłodszą ofiarą dramatu. Jej życie dopiero się zaczęło. Zamiast pierwszych rodzinnych chwil przyszła niewyobrażalna tragedia i pożegnanie, którego nikt nie powinien przeżywać.

Na uroczystości pojawili się bliscy, znajomi oraz mieszkańcy poruszeni dramatem rodziny. Wiele osób nie kryło łez. Nad trumnami padły słowa, które szczególnie zapadły w pamięć uczestników.

Zawsze jesteśmy jako owce na przegranej pozycji. Po ludzku przegrani. Ale czy przegrani? Wielcy tego świata tryumfują przez chwilę. Roztropność węża i czystość gołębicy zwycięża w znaku krzyża. Przelana krew Abla woła z ziemi do Boga. To prawda, ale jest krew mocniejsza (..) Ona obmywa nas w sakramencie pokuty, karmi w sakramencie Eucharystii. Pomażmy dziś nią nasze wargi w komunii świętej. Zanurzmy się w tej wielkiej tajemnicy wiary. Powierzmy Bogu tych, których kochamy, którzy odtąd tam w wieczności na nas oczekują - powiedział kapłan.

Te słowa wybrzmiały wyjątkowo mocno w miejscu, gdzie żegnano kobietę, jej córkę i wnuczkę.

Rodzina podjęła wymowną decyzję

W całej historii uwagę zwrócił także jeden szczegół dotyczący pożegnania Gabrieli i Luizy.

Bliscy zdecydowali, że pamięć o kobietach zostanie zachowana niezależnie od mężczyzny, którego śledczy wskazali jako sprawcę tragedii. Gabriela została pożegnana swoim nazwiskiem rodowym, a maleńka Luiza nosiła nazwisko rodziny matki.

Dla rodziny był to symboliczny gest. Pokazanie, że historia tych kobiet nie ma być opowiadana przez pryzmat tragedii i osoby podejrzewanej o jej spowodowanie, ale przez ich własne życie, więzi i rodzinę.

Drugi pogrzeb. Cisza zamiast tłumu

Inaczej wyglądało ostatnie pożegnanie 35-latka. Pogrzeb Mateusza G., który według śledczych miał zamordować żonę, teściową i 8-dniową córkę w Skawinie, odbył się w całkowitej ciszy. Nie było publicznego pożegnania, tłumu ludzi ani kwiatów. To zupełnie inny obraz niż ten, który towarzyszył pochówkowi ofiar.

Podczas gdy przy grobie Zofii, Gabrieli i Luizy pojawiali się kolejni żałobnicy, składano kwiaty i zapalano znicze, drugie pożegnanie odbyło się w całkowitej prywatności. 

Tragedia, która wstrząsnęła Skawiną

Dramat rozegrał się 3 lipca w jednym z mieszkań bloku w Skawinie. Według ustaleń śledczych życie straciły trzy osoby – 59-letnia Zofia, jej 27-letnia córka Gabriela oraz kilkudniowa Luiza. O dokonanie zabójstwa podejrzewany był partner Gabrieli i ojciec dziewczynki. Mężczyzna po zamordowaniu rodziny popełnił samobójstwo, dlatego sprawa nie znalazła finału na sali sądowej.