Spis treści
Tragedia w Skawinie za zamkniętymi drzwiami
Do dziś nie jest jasne, co dokładnie rozegrało się w mieszkaniu w sercu miasteczka, gdzie od niespełna roku żyli 27-letnia Gabrysia G. oraz jej 35-letni mąż Mateusz G. Początkowo wszystko wskazywało na to, że para z niecierpliwością wyczekuje powiększenia rodziny. Niestety, pierwsza doba po wypisie matki z maleńką Luizą ze szpitala zakończyła się potwornym dramatem za zamkniętymi drzwiami.
Mateusz G. zabił rodzinę i popełnił samobójstwo
Zwłoki całej rodziny zostały odnalezione w mieszkaniu, a śledczy są pewni, że to 35-letni Mateusz G. pozbawił życia żonę, teściową oraz zaledwie kilkudniowe dziecko, po czym sam popełnił samobójstwo. Wiele wskazuje na to, że mężczyzna wpadł w amok, uderzając ofiary nożem oraz innym niebezpiecznym narzędziem, zadając im liczne i poważne obrażenia.
Przyjaciółka wspomina ofiarę: "Zosia była wspaniałą kobietą"
Bliscy rodziny od piątku próbują zrozumieć, jak to możliwe, że pozornie opanowany człowiek stał się nagle bestią zdolną do zamordowania nawet bezbronnego noworodka. Pytania o przyczyny tego potwornego wybuchu agresji wciąż pozostają bez odpowiedzi, a otoczenie jest w głębokim szoku po tym, co spotkało spokojnych i dobrych ludzi.
– Zosia był wspaniałą kobietą, zawsze można było na nią liczyć. Gdy byłam chora obiady mi przynosiła, zupełnie bezinteresownie. Swoje dzieci bardzo dobrze wychowała, byli tacy grzeczni, pobożni i dobrzy. Nie mogę zrozumieć dlaczego tak dobrych ludzi spotkała tragedia, której nie da się pojąć ludzkim rozumem – mówi przyjaciółka zamordowanej 59–latki.
Z relacji przyjaciółki zmarłej 59-latki wynika również, że Zofia nigdy nie wypowiadała się źle o swoim zięciu. 35-letni Mateusz uchodził w oczach otoczenia za osobę życzliwą i wyjątkowo spokojną, nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii.