Spis treści
Poznali się w Wadowicach: wspólnie działali w wolontariacie
Historia Gabrieli i Mateusza zaczęła się w Wadowicach. Połączyły ich wspólne wartości – oboje byli osobami ułożonymi, ceniącymi spokój i mocno zaangażowanymi w życie religijne. Starali się żyć zdrowo i aktywnie wspierali innych, angażując się w wolontariat oraz biorąc udział w charytatywnych wydarzeniach sportowych.
– Gabrysia była nawet w Panamie na Światowych Dniach młodzieży, była też wolontariuszką – mówi w rozmowie z "Super Expressem" przyjaciółka jej mamy.
Własne mieszkanie w Skawinie i radość z ciąży
W grudniu ubiegłego roku 27-latka wyszła za mąż za starszego o osiem lat Mateusza. Para początkowo zdecydowała się na wynajem lokum w podkrakowskiej Skawinie. Później, wspierając się kredytem, kupili własne mieszkanie w kamienicy przy ulicy Niepodległości. Wprowadzili się do niego zaledwie rok temu, po zakończonym remoncie. Znajomi z otoczenia pary zgodnie przyznają, że obydwoje z ogromnym entuzjazmem wyczekiwali momentu, w którym na świecie pojawi się ich dziecko.
Wtorek: Maleńska Luiza w nowym domu
Dziewczynka, która otrzymała imię Luiza, przyszła na świat 25 czerwca. Była pierwszym, bardzo upragnionym dzieckiem małżeństwa, a także pierwszą wnuczką w rodzinie 27-latki. Mama z noworodkiem spędziły w szpitalu tydzień, po czym 30 czerwca wróciły do mieszkania w Skawinie. Aby w pełni zaangażować się w opiekę nad małą Luizą i wspierać żonę po porodzie, 35-letni Mateusz G. wziął w pracy specjalny urlop.
Czwartek: Odwiedziny u córki i wnuczki
W czwartek, 2 lipca, w mieszkaniu młodych rodziców złożyła wizytę 59-letnia Zofia P. Kobietę przywiózł do córki jej mąż, Andrzej. Zdecydowano, że pan Andrzej wróci do siebie, a jego żona pozostanie z małżeństwem na noc, aby wesprzeć ich przy opiece nad noworodkiem. Jej pomoc miała okazać się kluczowa następnego dnia, ponieważ 27-latka planowała wizytę kontrolną związaną ze zdjęciem szwów. W czwartkowy wieczór pan Andrzej odbył z żoną standardową rozmowę telefoniczną i nie wyczuł w jej głosie niczego niepokojącego. Z kolei jeden z mieszkańców kamienicy przekazał, że około 20:00 z mieszkania dochodził płacz dziecka, które następnie było uspokajane przez opiekunów.
Piątek: Brak kontaktu i koszmarne odkrycie
W piątek rano sytuacja wzbudziła niepokój pana Andrzeja, który bezskutecznie próbował nawiązać kontakt telefoniczny z żoną. Dodatkowo wyszło na jaw, że młoda mama nie pojawiła się na zaplanowanej konsultacji medycznej. Mężczyzna, po wielokrotnych i bezowocnych próbach dodzwonienia się do bliskich, postanowił osobiście przyjechać do Skawiny. Na miejscu zastał zamknięte drzwi mieszkania. Wewnątrz dzwonił telefon Zofii P., jednak nikt nie otwierał. Krótko po godzinie 14:00 pan Andrzej powiadomił policję. Niecałą godzinę później strażacy wyważyli drzwi, umożliwiając służbom wejście do środka. Na miejscu funkcjonariusze dokonali przerażającego odkrycia, odnajdując ciała czterech osób.
– Ciało mężczyzny znajdowało się w łazience. Zas kobiet w innym pomieszczeniu – poinformował prokuratur Tomasz Waszczuk z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Jak doszło do tragedii w Skawinie?
Od pierwszych chwil po ujawnieniu ciał śledczy zakładali, że za tragedią stoi 35-letni ojciec rodziny, który zamordował swoje bliskie, a następnie odebrał sobie życie. Te tragiczne przypuszczenia znalazły potwierdzenie w wynikach badań sekcyjnych. Biegli ustalili, że 59-letnia kobieta poniosła śmierć w wyniku urazów głowy, zadanych prawdopodobnie tępym narzędziem. U 27-letniej Gabrieli stwierdzono ponadto rany cięte oraz kłute. Z ustaleń wynika, że dramat rozpoczął się od zabójstwa teściowej. W następnej kolejności śmierć poniosła młoda matka oraz noworodek, a ostatecznie 35-latek zamknął się w łazience, gdzie odebrał sobie życie.