Strzelanina w Krakowie. Radny ujawnia kulisy krwawego ataku i policyjnego pościgu

2026-11-07 18:11

Sprawca jeździł autem po Rynku Głównym w Krakowie i otwierał ogień do przechodniów, a po chwili opuścił pojazd i dalej atakował pieszo. Gdy śladem agresora ruszyli mundurowi, wywiązała się kolejna wymiana ognia. Dziennik „Super Express” uzyskał wstrząsającą relację krakowskiego radnego Sebastiana Piekarka na temat sobotnich (7 listopada) wydarzeń. Z ostatnich doniesień wynika, że bilans zmarłych powiększył się do sześciu osób, a kilkanaście odniosło rany.

Strzelanina na Rynku Głównym w Krakowie. Relacja radnego Sebastiana Piekarka

W sobotnie popołudnie w samym sercu stolicy Małopolski rozegrał się prawdziwy dramat. Na wypełnionym turystami oraz mieszkańcami Rynku Głównym nagle padły strzały. Uzbrojony kierowca zaczął strzelać z jadącego auta do przypadkowych przechodniów. Przerażeni świadkowie natychmiast rzucili się do ucieczki i chowali się w okolicznych lokalach gastronomicznych oraz sklepach.

Szczegółowy opis tych dramatycznych wydarzeń przedstawił w rozmowie z „Super Expressem” Sebastian Piekarek, będący radnym w krakowskiej Nowej Hucie. Z jego słów wynika, że agresor cały czas zmieniał swoją lokalizację w ścisłym centrum i nie przestawał atakować kolejnych napotkanych osób.

Cały dramat rozpoczął się w okolicach ulicy Sławkowskiej. Stamtąd sprawca pojechał w rejon Rynku Głównego, by po chwili zatrzymać auto niedaleko ulicy Siennej. W tym miejscu mężczyzna wysiadł z pojazdu z bronią w ręku i zaczął strzelać do ludzi, idąc chodnikiem.

Niedługo potem napastnik z powrotem usiadł na fotelu kierowcy i odjechał w kierunku ulicy Grodzkiej, cały czas kontynuując ostrzał. W tym momencie do działań włączyli się funkcjonariusze policji, którzy ruszyli w dramatyczny pościg za uciekinierem.

Policyjny pościg w Krakowie. Radiowóz staranował auto napastnika blisko Wawelu

Z informacji przekazanych przez samorządowca wynika, że agresor ani myślał o złożeniu broni. Mężczyzna uciekał przed ścigającymi go mundurowymi i nieustannie oddawał strzały w trakcie jazdy.

Ostateczna konfrontacja miała miejsce nieopodal Wawelu, w okolicach skrzyżowania ulic Stradomskiej oraz Dietla, gdzie mundurowi zdołali zatrzymać uzbrojonego kierowcę. Według relacji Piekarka policyjny radiowóz uderzył w auto uciekiniera, które następnie z ogromną siłą rozbiło się na przydrożnej latarni.

Krakowski dramat wcale się jednak na tym nie zakończył.

Agresor zdołał o własnych siłach wyjść z roztrzaskanego samochodu. Chwilę później rozpoczęła się kolejna wymiana ognia na ulicy, a kule poleciały tym razem także w stronę interweniujących funkcjonariuszy.

Rozmówca przekazał, że w wyniku tego starcia jeden z policjantów odniósł obrażenia, a jego partner został postrzelony aż trzykrotnie. Sam sprawca ataku również został trafiony kulą, po czym bezwładnie upadł na podłoże.

Samorządowiec dodał w swojej relacji, że jeden z mundurowych zbliżył się do leżącego na ziemi agresora i jeszcze raz w jego stronę wystrzelił. Sprawca miał na sobie założoną kamizelkę. Kiedy wymiana ognia dobiegła końca, obezwładniony mężczyzna został formalnie zatrzymany i przetransportowany karetką do szpitala.

Kim jest sprawca strzelaniny w Krakowie? Sebastian Piekarek komentuje

Bezpośrednio po sobotnim ataku w przestrzeni publicznej zaczęły krążyć bardzo niepokojące doniesienia. Sugerowały one, że na terenie krakowskiego śródmieścia może operować kilku uzbrojonych napastników jednocześnie.

Radny Sebastian Piekarek stanowczo zaznacza jednak, że za cały ten krwawy zamach odpowiada wyłącznie jeden człowiek.

„Sprawca był jeden. To Polak” – przekazał w rozmowie z „Super Expressem” krakowski radny.

Opis wydarzeń przedstawiony przez samorządowca pozwala zrozumieć, skąd wzięły się pierwsze plotki o większej liczbie zamachowców. Agresor po prostu bardzo szybko zmieniał swoje położenie w różnych punktach centrum, otwierając ogień najpierw z wnętrza pojazdu, potem z chodnika, by po chwili znów strzelać zza kierownicy.

Przerażeni przechodnie obserwujący uzbrojonego człowieka w zupełnie innych lokalizacjach oraz odmiennych sytuacjach mogli błędnie uznać, że miasto zostało zaatakowane przez grupę osób.

Sześć ofiar śmiertelnych po ataku w Krakowie. Trwa śledztwo policji

Skutki sobotniego ataku w stolicy Małopolski okazały się niezwykle tragiczne. Zgodnie z najświeższymi ustaleniami przekazanymi dziennikarzom w wyniku strzelaniny śmierć poniosło łącznie sześć osób, a kilkanaście kolejnych, wliczając w to interweniujących policjantów, trafiło do szpitali z obrażeniami.

Prowadzący sprawę funkcjonariusze odtwarzają teraz dokładną chronologię tego krwawego zdarzenia oraz badają kulisy samego pościgu i ujęcia agresora. Na ten moment śledczy nie ustalili jeszcze, jakimi motywami kierował się sprawca tego brutalnego ataku.

Pozyskana przez dziennik „Super Express” opowieść radnego z Nowej Huty daje obraz tego, jak krok po kroku wyglądał sobotni zamach. Warto jednak podkreślić, że niektóre z przytoczonych przez samorządowca informacji muszą jeszcze zostać oficjalnie zweryfikowane przez organy ścigania.

Strzelanina w Krakowie! Dramat na Rynku Głównym

ROLKI